Rozdział 10 - będę grzeczny.

Rozdział dedykuję Mice haha. Na pewno skojarzysz o co chodzi niżej :D
Jest w rozdziale mały podtekst erotyczny więc ten tego... :D
Czytasz = komentujesz
Tobie zajmie to tylko minutkę ,a mi pisanie tego zajęło o wiele dłużej. Dla Ciebie to tylko głupi komentarz a mi sprawi on wielka radochę ;) 
_____________________________________________________

~Zayn
Nie wiedziałem jak Carmi zareaguje na tą wiadomość, szczerze? Trochę mnie to nie obchodziło. Chciałem jej tutaj, teraz razem ze mną. Powiedziałem Markowi żeby ją tu przywiózł nawet jak będzie się opierać. Skurwiel ze mnie co? Już tak mam. Jak czegoś chce muszę tego mieć. A jej na chwile obecną chciałem najbardziej na świecie. Najzabawniejsze jest ,że praktycznie nic o niej nie wiem. Po ostatnim spotkaniu dowiedziałem się ,że potrafi się sprzeciwiać czyli duży plus dla niej. Nie lubię lasek które zgadzają się ze mną ze wszystkim ,bo tak i już. W związku muszą być kłótnie. Zaraz.. W związku? No tak nie jesteśmy w związku oh Zayn. Kto wie może już wkrótce. Najbardziej podoba mi się to ,że ona mnie nawet nie kojarzy. Nie patrzy na mnie jak większość lasek. Nie jak :to ten Zayn Malik z One Direction tylko jako Zayn Malik jako zwykły chłopak. Po raz pierwszy odkąd jestem z chłopakami w zespole trafiła się dziewczyna która podejrzewam ,że nie wie kim jesteśmy. Nie... Ona na sto procent nie wie. Zbyt normalnie zachowuje się gdy któryś z reszty bandu do niej gada. Co prawda ze mną jest inaczej. Ja sam nie wiem jak ona na mnie patrzy. Co jest w jej oczach. Czasami wydaje mi się ,że mnie pragnie a czasami ,że chce mi przypierdolić. Oj no bywa nie? Nałożyłem na siebie pierwsze lepszy rzeczy i zszedłem na dół. Mam nadzieje ,że dzisiejszego wieczoru na długo w nich nie pozostanę. Udałem się do kuchni i zabrałem się za szukanie jakiegoś lepszego wina. Pewnie lubi słodki i czerwone. Wybrałem Carlo Rosi* i wróciłem na góre ,żeby poprawić łóżko bo chyba wypada. Mam nadzieje ,że jebany Styles nie zrobi mi niespodzianki i nie wróci szybciej do domu. Ponoć ma go nie być do ok 3 w nocy. Oby. Reszta mnie nie obchodzi zresztą ,co ja robię ich też. Usłyszałem jak ktoś puka do drzwi. Szybko wyszedłem z pokoju i ruszyłem do drzwi. To była ona. Wyglądała tak pięknie...


~Cami 
Stałam w drzwiach i patrzyłam na Zayna. Jest cudowny.. Nie byłam przekonana by tu przyjechać i nadal nie jestem, ale ten człowiek tak cholernie na mnie działa ,że nie myślę i po prostu wsiadłam do tego auta i tu przyjechałam. Dobra chyba czas się odezwać.
- hej nie wie..
- ale ja wiem - przerwał mi z uśmieszkiem ilustrując mnie - wejdź.
Zaprosił mnie do środka i poprowadził na góre. Cholera, boję się że to wszystko źle się dziś skończy. Znów przyjdzie tutaj Hazza i tym razem mnie już na pewno zabije. Kurwa gdzie ja mam mózg.. Przystępuje na zachciankę zaręczonego chłopaka! na dodatek nie byle jakiego chłopaka. Nie chce mu pokazać ,że dziwnie się czuję w jego towarzystwie. Przecież tyle czasu na niego czekała. Kilka dni temu był jedynie w moich myślach i snach. A teraz mam okazję być blisko niego. Powinnam to wykorzystać prawda? Usiadłam na brzegu łóżka czekając na to co Zayn teraz zrobi. Czy powie mi po co tu jestem. Właśnie powinnam zapytać. Spojrzałam na chłopak który właśnie nalewał wina do kieliszków. 
- właściwie.. - zaczęłam ,ale mulat posłał mi takie piękne spojrzenie ,że troszku mnie zatkało i spuściłam lekko głowę w dół - właściwie po co mnie do siebie zaprosiłeś? 
- jak to po co skarbie? - zaśmiał się, i podał mi kieliszek z winem - przypnij sobie naszą ostatnią rozmowę u ciebie. 
Położył się na łóżku ,ciągle na mnie patrząc a mnie zatkało. On chyba teraz żartuje prawda? Z naszej ostatniej rozmowy wynikło ,że jest na mnie krótko mówiąc napalony. Okej, seks jest dla ludzi nie mam nic przeciwko ,ale że z nim? Teraz? Słucham? Moje rozmyślanie przerwało mi chrząknięcie Zayna. Spojrzałam na niego a on ręką poklepał miejsce obok zachęcając mnie bym się położyła. Przełknęłam delikatnie ślinę, ale ten chyba zauważył moje lekkie zmieszanie. 
- no dalej kochanie, nie musisz się bać 
uśmiechnął się przekonująco ,a ja powoli przesunęłam się na miejsce obok niego i ułożyłam się w pozycji pół siedzącej przykładając kieliszek do ust by się napić jednak Zayn wyciągnął mi go z ręki i położył na stoliku obok, a następnie ułożył dłonie po obu stronach mojej głowy podpierając się na nich. Nachylił się do mojego ucha lekko przygryzając jego płatek. 
będę grzeczny - wymruczał - obiecuje. - Znów przygryzł moje ucho tym razem odrobinkę mocniej na co mocno zaciągnęłam się powietrzem. A raczej jego perfumami. Zayn zaczął muskać swoimi wspaniałymi ustami moje kości policzkowe kierując się do ust. Odruchowo delikatnie dotknęłam dłonią jego przepięknej lini szczęki. Zayn powoli naparł na moje usta na co ja mimowolnie je otworzyłam. Przygryzłam lekko jego dolną wargę na co ten się uśmiechnął. Przesunęłam dłoń na jego kark i pieszczotliwie zaczęłam go gładzić. Malik nie przerywając pocałunku przejechał swoją dłonią po mojej talii na co lekko wzdrygnęłam. Mimo ,że nie powinno strasznie mi się to wszystko podobało. Nie chciałam ,żeby się kończyło. Chciałam jego jak najwięcej, nawet jeżeli nie powinniśmy. Pragnęłam go.W każdym znaczeniu tego słowa. Przejechałam palcami wzdłuż jego umięśnionych pleców. Nasz pocałunek z sekundy na sekundy stawał się coraz bardziej namiętny. 


Zayna dłonie błądziły po całym moim ciele. Nie mogłam już dłużej wytrzymać. Złapałam za końce jego koszulki i skierowałam ją do góry. Chłopak posłusznie uniósł ręce w górę by nie utrudniać mi ściągnięcia jej i odrazu wrócił do pocałunku. Nie czekał zbyt długo z moją górną częścią ubrania. Szybko ją ze mnie zerwał i przerywając pocałunek zaczął przejeżdżać ustami po mojej szyji delikatnie się w nią wsysając. Schodził coraz niżej z pocałunkami które stawały się oraz agresywniejsze. Jeździłam ręką po jego plecach a drugą wplatałam w jego idealnie ułożone włosy. Zayn po chwili wrócił do moich ust, jednak jego dłonie wylądowały na moich biodrach i w jednej sekundzie znaleźliśmy się w pozycji siedzącej, jednakże tym razem ja nad nim górowałam siedząc na nim okrakiem. Szatyn zabrał się za odpinanie moich spodni. Nawet nie wiem kiedy na chwile postawił mnie na nogi żeby je całkowicie ze mnie zdjąć i z powrotem usadzić na swoich kolanach. Dłonie pokierowałam w stronę jego rozporka ,ale udało mi się go jedynie rozpiąć bo ten poniósł mnie i skierował nas w stronę ściany o którą mnie oparł. 



____________________
hyhyhyhyhyhyhyhyhy, wiem że mnie zabijecie. Wiem no trudno ,ale musiałam skończyć tutaj haha. Przepraszam. Piszę ten rozdział już dość długo i już mi się klawiatura mieni :o Wiem wie. rozdział powinien być o wiele wcześniej, ale no cóż. Weekend był zbyt że tak powiem zwariowany by go odstąpić na pisanie rozdziału. Mika if you know what I mean XDD nie chce mi się tutaj zbytnio rozpisywać ups. Albo znów mi się wydaje albo rozdział jest dłuższy niż zwykle. No na bank mi się wydaje. Nie wiem czemu zawsze myślę ,że jest długi a nie jest XD dobra już starczy mojego pierdolenie :d pozdrowienia dla czytających <3
7 komentarzy = następny rozdział. 

rozdział 9 - zbieg okoliczności prawda kotku?

Czytasz = komentujesz
Tobie zajmie to tylko minutkę ,a mi pisanie tego zajęło o wiele dłużej. Dla Ciebie to tylko głupi komentarz a mi sprawi on wielka radochę ;) 

_____________________________________________________
~Cami 
Nie wiem czy podobało mi się to co mi powiedział czy nie. Okej, o czym ja w ogóle mówię. Oczywiście że mi się to podobało i to jeszcze jak ,ale nie wiem czy to wszystko idzie w dobrym kierunku. Harry mnie już nie lubi i mam u niego opinie taniej kurwy, Zaynowi o coś chodzi i bardzo mnie to dziwi. Takie rzeczy nie są normalne. Jak po jednym spotkaniu Zayn Malik który zawsze był w moich snach oraz marzeniach, może się mną interesować?! Wydaje mi się ,że nawet wiem dlaczego. Przecież myśli ,że jestem jedyną dziewczyną która nie mdleje na jego widok, nie płacze i nie krzyczy. Szkoda ,że za każdym razem gdy go widzę mam ochotę to zrobić. Zresztą nie tylko na jego widok. Na każdego z nich. Kto by pomyślał ,że to może przytrafić się akurat mi? Zwykłej zwyczajnej mi. Szczerze nie spodziewałam się ,że Harry taki jest. No trochę skurwysyn mam racje? Jakby nie patrzyć trochę racji to on też ma ,ale przecież to Zayna życie. On decyduje co będzie w nim robił tak? Nie ważne, sama nie domyśle się prawdy jeżeli będzie okazja zapytam Zayna o co tak właściwie chodzi. Jest dopiero 17. Co ja mam ze sobą zrobić. Nie mogę przestać myśleć o tym wszystkim. Złapałam za telefon no i szok. miliard powiadomień z Twittera! Co jest do cholery?! 

" dzięki za kanapki, umarłbym z głodu gdyby nie Ty! x"

Niall.. po co Ty to zrobiłeś. nie nie nie! Nie potrzebuje tego. Kolejny problem za jakie grzechy.. Mam dosyć dzisiejszego dnia. Wyłączyłam telefon i skierowałam się do łazienki by wziąć gorącą kąpiel. Potrzebuje snu. 

* następny dzień *

Krzyk. Pisk. Moje imię sto razy. Zajebista pobudka...
- Carmen! Wstawaj szybko! - piszczała Becky nad moim uchem. Dlaczego bóg pokarcił mnie młodszą siostrą? - no obudź się raz raz!
- kurwa pali się? - otworzyłam pomału oczy i spojrzałam na nią- czego? 
- Czego?! - wydarła się i wskoczyła na moje łózko - Niall Horan oznaczył cię w poście kretynko! Co to ma znaczyć?1 jakie kanapki?! 
ehh, młoda jest zakochana w Niallu więc prawie ryczała mówiąc to wszystko. Mam przejebane..
- jak nie zamkniesz tej japki to się niczego nie dowiesz.. - powiedziałam podnosząc sie na łokciach ,żeby napić się wody. Becky usiadła po turecku, wzięła trzy głębokie wdechy i przytaknęła że mogę mówić. 
- obiecaj ,że się zamkniesz i zostawisz to wszystko dla siebie. Tylko ja i ty o tym wiemy rozumiesz?- gestem ręki pokazała ,że będzie trzymać buzie na kłódkę -a więc, przez zupełny przypadek poznałam chłopców na mieście i....
-aaaaa!!!! - wiedziałam...
- miałaś się zamknąć!
- jak ma się zamknąć skoro mówisz mi takie rzeczy?! - pisnęła.
- okej - westchnęłam - więc nic więcej ci..
- mów mów obiecuje już się zamknę - mówiła przejęta. 
- dobra no to przed wczoraj powiedziałam mamie ,że idę na imprezę z Courtney i Joe nie? Byłam u One Direction. -Becky zacisnęła mocno powieki i zakryła usta rękoma ,żeby nie pisknąc na cały dom- no i zostałam tam na noc, bo miałam mały wypadek..potem mnie odwieźli do domu i Niall był głodny i dlatego ten post.
No tak nie powiedziałam jej jak było na prawdę, ale na razie tyle jej wystarczy. Nie mogę powiedzieć wszystkiego bo mimo ,że to moja siostra to ma dopiero niecałe 13 lat i nie wiem co jej do tej głowy wpadnie. Już rzucała mi się po całym łóżku z podekscytowania jej...
- jak możesz tak spokojnie o nich mówić?! Zobacz na swój pokój?! - wskazała na plakaty - przeciez Ty ich cholera kochasz! 
-tak al..
- załatwisz mi follow od Niall'a? - przerwała mi pytaniem - błagam! będę ci sprzątać pokój do konca życia.
zaśmiałam się.
- kusząca propozycja, ale.. - wzięłam oddech - nie mogę. - odrazu posmutniała. - oni nie wiedzą ,że jestem directioner.
- że c..co? - zrobiła na mnie wielkie oczy - naprawdę nie krzyczałaś na ich widok?! jak?!
- właśnie - zaśmiałam się - sama nie wiem jak, uwierz ciężko było ale podołałam. 
Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez ok. godzinę. Wytłumaczyłam jej że wrazie gdyby oni pojawili się tutaj jeszcze kiedyś musi zachować spokój. Jeżeli chce ich poznać i mieć z nimi być może jakiś kontakt nie może pokazać ,że jesteśmy w nich "zakochane"
***
Po nałożeniu makijażu i ubraniu się wzięłam telefon z szafki nocnej i zeszłam na dół zrobić sobie coś do jedzenia. Postawiłam na tosty. Becky też oczywiście zawsze chętna do jedzenia. Pasowała by do Niall'a gdyby nie była taka młoda. Usiadłyśmy obie przy wyspie kuchennej i rozległ się dźwięk sms'a. 

" Jestem sam w domku i właśnie pomyślałem o Tobie. Cóż za zbieg okoliczności prawda kotku? Za 10 minut ktoś po Ciebie będzie Z. x

Popatrzyłam na Becky wielkimi oczami. O nie..



______________________________________
ejejjejeje! coś za szybko dodaje ten rozdział nie? haha jest jakiś długi albo mi się wydaje. Tak wydaje mi się :d w związku z tym ,że odkryłam iż na pc piszę się o wiele lepiej ,jak się postaracie rozdziały będą codziennie. potrzebuje kogoś kto zrobi mi jakiś fajny szablon! HELP HELP HELP MAH!  Odkryłam ,że moja bohaterka ( Johanna Herrstedt ) ma ciekawe gify więc będą się często pojawiać w notkach. Proszę Was po raz kolejny JEŻELI MOŻECIE POLEĆCIE KOMUŚ MOJE OPOWIADANIE. Im was więcej tym lepiej i dla mnie i dla Was. Szybciej rozdziały hyhy. No i nadal proszę byście się podpisywali oraz nie dodajcie komentarzy minuta po minucie i to na dodatek z anonima bo wiem,że to ta sama osoba :) jaka długa notka uhuh. pewnie i tak tego nie czytacie. Coś tam jeszcze mam Wam do napisania ale zapomniałam :d ciekawe co Zayn knuje.......... XDD czekam na komentarze kicie <3 
6 komentarzy = następny 
pamiętajcie to motywuje 

Rozdział 8 - będziesz moja.

Czytasz = komentujesz
Tobie zajmie to tylko minutke ,a mi pisanie tego zajęło o wiele dłużej. Dla Ciebie to tylko glupi komentarz a mi sprawi on wielka radoche ;) 

~Zayn
Myślała że tak łatwo mnie spławi? Na pewno nie. Przykro mi ale jeżeli ja czegoś bardzo chce muszę to mieć. Nie wiem do końca czego chce od tej dziewczyny. Ona ma w sobie coś co cholernie mnie pociąga. Nie wiem czy jej niewinność. Nie znam jej na tyle by stwierdzić jaka jest. Właśnie dlatego muszę się z nią zobaczyć. Porozmawiać. Styles może się jedynie pierdolic. Moja sprawa co zrobię. Tak wiem Perrie. No i co z tego. Kogo ona w ogóle interesuje? Mnie niestety przestała. Popatrzyłem na zegarek. Ok czas się zbierać. Biedna na pewno zastanawia się skąd mam jej adres. No cóż wszystko da się zrobić. Zbiegłem na dół z nadzieją że na nikogo nie trafię, alr niestety. Niall..
- gdzie idziesz? Mogę z tobą? Prooooosze! - maruda zawsze się musi przyczepić.
- stary, nie dziś - poklepałem go po ramieniu.
- okej - złapał za buty i zaczął ubierać. Czy on sobie żartuje? - juz gotowy!
- Niall kurwa muszę pogadać z Carmen idz zamów sobie coś do żarcia i siedź na dupie. - rzuciłem łapiąc za klamkę
- oooo pizza dobry pomysł, to wstapimy po drodze a potem prosto do niej tak? - co za debil..
- dobra ruszaj sie ale masz być cicho jak będę z nią rozmawiać.
- no no - przytaknal wyciągając batona z kieszeni, pakując go do buzi. Kurwa czy on zawsze musi coś wpierdalac.. - tak w ogólne co się stało rano? Cami płakała nie?
No i czas na wyjaśnienia.

~Cami
Cholera on tu zaraz będzie. Co ja mam robić? Zamknąć się na klucz i udawać że nie ma mnie w domu? Okej nie musze wpuszczać go do swojego pokoju, ale jak wróci mama z Becky.. ona dostanie zawału gdy zobaczy tutaj Zayna Malika. Uwielbia 1D tak samo jak i ja. Na pewno by powiedziała że jestem ich fanka. A szczególnie jego. Nie chce żeby wiedział. Ani on ani reszta. Nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek zobaczę resztę z nich, ale jeśli się dowiedzą prawdy no to juz na stowe się nie zobaczymy. Szybko złapałam za telefon i wybrałam numer mamy.
- mamo hej! - zaczęłam nerwowo - za ile będziesz w domu? Becky jest z Tobą?
-ymm no tak jest i będziemy po 21 mamy kilka spraw do załatwienia - powiedziała niepewnie - coś się st..
- mamo pogadamy potem pa! - rozlaczylam się i odetchnelam z ulgą.
Czyli nie będzie najgorzej. Zabrałam się za szukanie klucza od swojego pokoju. Musze go jakoś zabezpieczyć. Nie daj bóg żeby Zayn tam wszedł. Jest! Szybko poprawiłam makijaż oraz włosy i zamknęłam drzwi. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie mogłam usiedzieć na miejscu. ON tu zaraz do jasnej cholery będzie! Okej musze sie uspokoić. Skierowałam się do kuchni, by nalać sobie szklankę wody i rozległo się pukanie do drzwi.

~Zayn
Szczerze nie spodziewałem się że mieszka w tak dobrze wyglądającej chacie. No cóż, bez dłuższego zastanawiania się zapukałem w drzwi. Po chwili zobaczyłem ja. Jest piękna..
- sorry, za tą przylepe nie dało się go odkleic - wskazałem na Niall'a
- ej! - zrobił oburzona mine. Carmen się tylko zaśmiała i zaprosiła nas do środka. Poprowadziła nas do salonu.
- napijecie się czegoś? - zapytała cicho.
- ja to bym coś z chęcią zjadł wiesz - Niall ciągle musi wpierdalac boże co za typ.
- no więc zaprasza do kuchni - roześmiała się dziewczyna - lodówka do twojej dyspozycji.
- no Niall to idź sie obsłuż i rób to jak najdłużej - pokazałem mu gestem ręki żeby już poszedł na co ten zrobił do mnie głupia minę. Rozsiadlem się na kanapie, zachęcając ruchem głowy by ona usiadła obok mnie jednak tego nie zrobiła. Usiadła na fotelu. Westchnąłem tylko i usiadłem, opierając łokcie na kolanach.
- Chyba nie myślisz że Styles ma jakiś wpływ na to czy będę z Tobą gadał czy nie? - zapytałem.
- owszem tak myślę i wiem że tak jest - powiedziała patrząc mi prosto w oczy. Wspominałem już jaka jest piękna?
-słuchaj kotku..
- nie Zayn - przerwała mi - nie nazywaj mnie ani kotkiem, ani skarbem ani innym gównem. Styles miał rację. Ty masz człowieku narzeczona rozumiesz? Nie wiem czym był spowodowany ten pocałunek, ale juz Ci powiedziałam zapomnijmy o tym tak będzie najlepiej. I nie namawiaj mnie czy coś bo lepiej będzie jak mowie. Proste. - dokończyła ciągle patrząc mi w oczy. ej wkurwilem się trochę.
- słuchaj słońce - przybliżyłem się trochę do niej - prawda jest taka że mnie nie znasz, i nawet nie wiesz czy moja wielka narzeczona się dla mnie w ogóle liczy tak czy nie?
- Zayn cholera, to chore - przewróciła oczami - nie możesz tak mówić. O co ci tak w prawdzie chodzi hm?
- o co? - wstałem na co dziwnie na mnie popatrzyła. Nachylilem się nad nią opierając się o fotel - o Ciebie. To nie jest normalne, że podobasz mi się tak kurewsko że mam chęć cię rozebrać tu i teraz i pieprzyc jak pojebany nie sądzisz?
Przejechałem nosem po jej zarumienionym policzku na co ta się wzdrygnela.
- Zayn przestań.. - odsunelam sie lekko - to naprawdę nie na miejscu.
Roześmiałem się.
- ależ oczywiście że nie - zblizyłem sie do jej ucha - jeszcze będziesz krzyczeć moje imię skarbie - wymruczalem przygryzajac płatek jej ucha.
- Niall idziemy! - krzyklem do przyjaciela.
- ej kurwa dopiero skończyłem kanapki! - powiedział ze smutkiem w głosie.
Dziewczyna pomału się podniosła, unikając mojego wzroku.
- weź je ze sobą Niall - uśmiechnęła się do chłopaka, na co ten szczęśliwy mocno ja przytulił
- kocham Cię! - powiedział przeszczesliwy.
Kretyn ledwo zabrał się z kanapkani, pakując jedna do buzi. Cami doprowadziła nas do drzwi. Niall niezrozumiale się z nią pożegnał na co sie zaśmiałem i obróciłem się w jej stronę.
- do następnego kochanie - posłałem jej uśmiech i skierowałem sie do auta.
Ona będzie moja.

_________
Jest kolejny! Przepraszam że nie było od razu po 5 komentarzach i znów jest taki krótki ale czym krótsze rozdziały tyn więcej rozdziałów. Cos mi nie wyszło haha. Następny będzie dłuższy obiecuje. Pamiętajcie o podpisywaniu sie w komentarzach jeżeli piszecie z anonima i byłabym wdzięczna gdybyście gdzieś polecili mojego bloga.
6 komentarzy - następny rozdział.

Rozdział 7 - będę za godzinę. 


~ Zayn
Cami wyszła z pokoju. Kurwa wyszła.. ona wybiegł nie wyszła. Na dodatek płakała. Pojebany Styles musiał tu przyjść i wszystko spierdolic. Wiem że ma jakiś pojebany układ z perrie. Ja z nią nawet nie chce kurwa być. Jestem z nią tylko z przyzwyczajenia. Nie chodzi o seks. Jest nudny. I tak pieprze laski na boku. Po co się jej oswiadczylem? Mialem kurwa dosyć sluchania jej na temat zaręczyn. Nawet z moja mama zaczęła o tym gadać. Zrobiłem to dla świętego spokoju. Mialbym w dupie gdyby mnie zdradziła. Nawet bym się cieszył. Ale gdyby ona się dowiedziała że ja ją. Nieźle namieszalaby mi w życiu. Wredna suka. Chciałem pobiec za Cami ale pojebany Styles mnie zatrzymał .
- spróbuj a od razu dzwonie do Perrie - powiedział z zjebanym usmiechem. Chuj.
- wypierdalaj z mojego pokoju! - wysyczalem przez zaciśnięte zęby.
Ten tylko się zaśmiał i ruszył w stronę drzwi. Co go do chuja tak bawi? Czekałem tylko jak zniknie i od razu rusze za nią. Ale oczywiście ten czytał mi w myślach.
- nawet nigdzie sie stąd nie ruszaj - znów był rozbawiony. Z chęcią bym.mu teraz przyjebal.
- wypierdalaj! - krzyknąłem i trzasnalem drzwiami z hukiem. Co robic?

~ Cami
Stałam przed domem 1D. Chuj wie gdzie sie znajdowałam. Przypomniały mi sie slowa Harrego. Wszystko wydarzyło się zbyt szybko. Zayn mnie nawet nie zna.. j ak inaczej o takiej pomyśleć? Bezradnie ruszyłam przed siebie szukając jakiejś tabliczki z nazwa ulicy. Może wtedy coś skojarze gdzie mogę być. Rozbrzmial dźwięk telefonu. Sms. Kurwa! Przecież mam telefon, mogę sprawdzić gdzie jestem poprzez nawigację GPS. Jak to dobrze mieć internet w telefonie. Usiadłam na krawężniku jak jakaś bezdomna i wyjęłam telefon. Odblokowalam i zobaczyłam wiadomość od Zayna...

" Przepraszam za tego pojeba. Nie przejmuj się. Podaj mi swój adres zobaczymy się później kotku x. Z"

Zaynie który właśnie napisał ze mam podać mu adres i zobaczymy się później ŻE KURWA CO?! Czy on właśnie proponuje mi spotkanie? Głupie pytanie oczywiście że tak, ale chyba nie w moim domu? Albo raczej w pokoju? No kurwa a jakby inaczej skoro jest jednym z mega sławnego boys bandu, to oczywiste że nie wyjdziemy gdzieś w spokoju. Ale.. On nie może wejść do mnie do pokoju. Cholera. Gdyby tam wszedł pomyślał by że jestem jakas psychofanka! Tzn jestem mega fanka ale nie psycho! Mam tak wiele rzeczy związanych z 1D.. z Zaynem w szczególności najwięcej.

" Hazz miał rację, masz Perrie a ja nie potrzebnie dałam Ci się pocałować. Nie chce robić problemów. Jest ok po prostu zapomnijmy o tym co się stało. C"

Wysłano. Mimo ze bardzo bym chciała być jak najbliżej nie mogę. Jestem tylko zwykła dziewczyna. Nasze życia się różnią. Cholernie bardzo mocno. Poza tym on jest zaręczony. Jezu o czym ja wgl myślę? To wszystko stało sie zdecydowanie za szybko. Musze odreagować. Szybko sprawdzi łam na nawigacji gdzie jestem i zadzwoniłam do Joe'go.

***
 Odetchnelam z ulga przekraczając próg domu. Nareszcie. Całe szczęście że nikogo nie było i że miałam swój klucz. Po drodze Joe oczywiście wypytywal gdzie bylam, dlaczego mam oczy jak po plakaniu i takie tam, ale powiedziałam że nie chce mi się teraz o tym gadać i że nic złego się nie stało. Sklamalam ale przynajmniej odpuścił. Weszłam do swojego pokoju rzucając torebke na łózko. Szybko ściągnąłam z siebie ciuchy z poprzedniej nocy i zaczęłam przeglądać szafę. Związku z tym że było ciepło, postawiłam na spodenki z wysokim stanem i krótka zwiewna bluzeczke. Dolozylam jakieś dodatki typu bransoletki i kolczyki, i położyłam się na łóżku. Wzięłam do ręki telefon, w którym czekała wiadomość od Zayna.

" burnaby rd 365? Będę za godzine kotku x. Z"

On sobie ze mnie kurwa kpi prawda?

-----
I jest następny. Szybciej niż sie spodziewałam. I oczywiście krótki. Wybaczcie nie lubię długich rozdziałów.. Dziękuję za komentarze pod ostatnia notka. I za liczbę wyświetleń :3 szkoda ze tak malo ludzi komentuje. No cóż.
Czytasz = komentujesz.
5 komentarzy=nowy rozdział

rozdział 6 - kolejna tania ku*wa

~Zayn
Ubrałem na siebie pierwsze lepsze jeansy i top. Carmen odkrecila prysznic. Jak ona musi teraz pięknie wyglądać. Tak idealne ciało. Na dodatek cale nagie i to w mojej łazience. Wejdę tam. Nie kurwa nie mogę. Ogarnij się pojebancu. Masz narzeczoną. Nie wolno ci. Ale ona tak na mnie działa. Nigdy tak nie miałem. Nigdy żadna dziewczyna tak szybko na mnie nie wpłynęła jak ona. Co do chuja jest ze mną nie tak? Muszę się ogarnąć. Otworzyłem drzwi tarasowe i odpaliłem papierosa. Na ogrodzie był niezły syf po wczorajszym. Mam nadzieje że ktoś to ogarnie. Zaciągnąłem sie papierosem i usłyszałem za sobą ciche wołanie. Ten piękny głos.

~Cami
-Zayn..-powiedziałam cicho po czym pomału ruszyłam w jego stronę.
-co jest śliczna? - zapytał uśmiechając się
-mogę ymm.. mógłbyś pożyczyć mi papierosa? -zaczęłam. Nie wiem czemu ale cholernie głupio było mi go prosić o fajkę.
- nie musisz się mnie pytać o fajke - zaśmiał się - bierz śmiało. - wystawił paczkę papierosów w moją stronę.
Wyciągnęłam jednego, i pokierowalam rękę w stronę jego drugiej dłoni gdzie trzymał zapalniczke. Odpaliłam fajke, i mocno się zaciagnelam. O tak tego było mi trzeba.
- tak zaczął sie nasz wczorajszy pocałunek - szturchnal mnie lekko w ramie. Zaczerwienilam sie na te słowa. Jak mogę kurwa nie pamiętać pocałunku z Zaynem?!
- nic nie pamiętam - odparłam nie patrząc na niego, poraz ostatni zaciągając się papierosem i rzucając go jak najdalej umiałam. Poczułam jak Zayn oplata mnie dookoła mojej tali i przyciąga do siebie mocno. Nasze usta dzieliły milimetry poraz kolejny tego dnia.
- z chęcią ci przypomne - boże on ti to zaraz zrobi. Jego wargi delikatnie dotknęły moich gdy oboje wzdrygnelismy się na czyjś głos.
- Zayn gdz.. - to był Harry. - Cholera Zayn co ty do kurwy nędzy robisz?!
Ups. Chyba coś jest nie do końca tak jak powinno.
- kurwa Styles puka sie przed jebanym wejściem do mojego pokoju! - mulat podniósł głos, wypuszczając mnie z objęcia , a ja odsunelam się od niego kawałek.
- pukalem debilu ,ale nikt noe otwierał wiec po prostu wszedłem! - boże naprawdę muszą się przy mnoe kłócić? - może raczysz mi coś wytłumaczyć czy od razu poinformować perrie że zabawiasz sie z inna?
O kurwa. Nie podoba mi się to ani trochę. Chyba czas się zmywać. Widziałam że Zayn otworzył usta by znów wykrzyczeć coś do loczka ale udało mi się go wyprzedzić.
- ja.. może już lepiej pójdę ni..
- czas kurwa najwyższy - przerwał mi Harry. Nie jest dobrze.. - czułem że coś jest z Tobą nie tak, teraz już kurwa wszystkie jasne!
Po tych słowach poczułam jak do oczu napływają mi łzy. Spuscilam wzrok na kafelki tarasowe i nie wiedziałam co powiedzieć.
- ja.. - zaczęłam nawet nie do końca wiedząc co chce powiedzieć, ale na szczęście Zayn mi przerwał.
- jesteś pierdolonym dupkiem Styles - syknal w jego stronę.
- ja? - zaśmiał się - to nie ja zabawiam się z jakąś zapewne tania kurewka.
O nie. Mam dość. Nie wytrzymam tu dłużej. Poczułam jak pierwsza łza spłynęła mi po policzku. Za nią kolejn a. I następna.. Zayn zaczął coś krzyczeć w stronę Harrego , ale nawet nie chciałam tego słyszeć. Otarlam łzy i szybkim krokiem weszłam do pokoju Zayna łapiąc za swoją torebkę. Wybieglam z pokoju. Kurwa świetnie że wiem jak stąd wyjść. Szybko przeszłam długi "przedpokój" i zobaczyłam schody. Uff. Zbiegłam ma dół.
- Cami? - o nie.. Niall - Cami co się dzieje?
- nic nic - szybko odpowiedziałam nie patrząc na niego ,kierujac się do wielkich drzwi. Poczułam dłoń na ramieniu. Zmusił mnie bym na niego popatrzyła.
- Jezu Ty płaczesz - powiedział patrząc na mnie zaklopotany - Co sie stało ej..
- Niall nie teraz proszę, muszę iść..
Nie czekając ani chwili dłużej złapałam za klamkę i wyszłam na zewnątrz. Zajebiście że nawet nie wiem gdzie jestem..

-----
Tamdaradam. 
Mamy kolejny rozdział. Jakoś za szybko jak na mojego lenia :D dziękuję bardzo za komentarze. Jezu z jakim uśmiechem to czytałam. Mam do Was prośbę. Bo trochę dziwnie wyglądają wszystkie komentarze z anonima haha. Jeżeli serio nie macie konta na Google podpisujcie sie nickiem z tt jeśli macie, albo chociaż imię i miasto. Byłabym wdzięczna. Rozdział krótki ale zawsze coś. Czekam na kolejne komentarze ♥ 
5 komentarzy = nowy rozdział.

rozdział 5 - żartowałem

Nie spałam jednak wciąż miałam zamknięte oczy. Było mi tak jakoś dobrze. Ciepło. Wygodnie. Czułam ze trochę boli mnie głowa ale nie chciałam się tym jak na razie bardziej martwić. Zapewne długo nie poleże sobie w spokoju. Mama pewnie zaraz wejdzie do pokoju i będzie czegoś chciała. Otworzyłam pomału oczy. O nie jestem u siebie. Zaraz jak nie u siebie to kurwa gdzie?! Otworzyłam szeroko oczy lekko się unosząc i właśnie wtedy poczułam coś dziwnego. Cholerny ból głowy i szyi ale to nie było jedyne zmartwienie. Poczułam czyjąś rękę która opłatała moją talię. Szybko skierowałam oczy na osobę do której należała ręką. Był to Zayn. Mój idealny Zayn o którym snilam, marzyłam.. przyznaje czasami nawet famtazjowalam. Cholera co się właściwie wczoraj stało? Co ja do cholery robie z nim w łóżku?! W dodatku zorientowałam się ze jestem w samej bieliźnie. Kurwa..
- ooo nie śpisz juz śliczna? - powiedział zaspanym głosem mulat - jak się czujesz?
- Zayn co ja tu do cholery robie? - zapytałam lekko zdenerwowana.
Zayn zaśmiał sie cicho przecierając oczy.
- na serio nic nie pamiętasz? - popatrzył na mnie z zadziornym uśmiechem, przez co się trochę speszylam.
- niee.. - odpowiedziałam cicho.
- och kotku - kotku? Co kurwa? - musisz teraz żałować ,bo ta noc była niesamowita - przygryzl warge i skierował wzrok na moja szyję, potem niżej po czym zakrylam sie bardziej kołdrą. - nie musisz sie zakrywać skarbie, znam juz każdy kącik twoje pięknego ciałka. - powiedział dotykając mojego zarumienionego policzka. To sie nie wydarzyło.. nie mogło.
- Zayn ja.. ja nic nie pamiętam - wydukalam spuszczajac głowę.
- oj Cami, Cami.. - złapał mnie za podbrudek zmuszając bym spojrzała w jego piękne czekoladowe oczy. Zbliżył się do mnie bardzo blisko. Dzieliły nas milimetry. - żartowałem - wyszeptał mi prosto w usta, po czym odsunął się i z wielkim uśmiechem wstał z łóżka łapiąc za spodnie leżące na czarnym skórzanym fotelu. Boże jego ciało...
- dupek - syknęłam, i opadłam na łóżko z wielką ulgą. Szatyn sie roześmiał i skierowali do podejrzewam łazienki. Całe szczęście że nic się nie wydarzyło między mną a nim. To znaczy. W głębi duszy tego pragnęłam, ale po pierwsze nie chce żeby mial mnie za dziwke, a po drugie chciałabym coś z tego pamiętać. Właśnie pamiętać. Zayn nie powiedział mi co tak naprawdę wydarzyło się wczoraj. Usłyszałam jak chłopak odkręcił wodę. Bierze prysznic. No cóż poczekam. Zauważyłam moją sukienkę wisząca na drzwiach od szafy. Prysznic się wyłączył. Okej zdążę wstać i sie ubrać. Zsunelam nogi z łóżka i pomału się podniosłam. Jezu moje plecy! Okropny ból. Coraz bardziej chciałam się dowiedzieć o wczorajszym dniu. Ostrożnie wyprostowalam plecy i ruszyłam w stronę sukienki. Ściągnęłam ją z drzwi szafy gdy nagle drzwi od łazienki się otworzyły i Zayn zobaczył mnie pół naga w koronkowej bieliźnie. Z wielkim uśmiechem na twarzy zbadał każdy kawałek mojego ciała.
- o kurwa - powiedział z.. zachwytem? -przestań się gapic - skrzywilam się i zaczęłam nakładać na siebie sukienke.
- zobacz co się ze mną stało skarbie - wymruczal seksownym głosem ,a ja skierowałam wzrok na niego. Na jego tors. I na wybrzuszenie w spodniach po czym poczułam jak moja twarz staje się czerwona i spuściłam na chwile wzrok. Zayn oczywiście się tylko zaśmiał i pokierowal w stronę łóżka. A ja stałam w tym jednym miejscu nie wiedząc co ze sobą zrobić.
- będziesz tam tak stała? - zapytał unosząc brwi.
- powiesz mi co wydarzyło się wczoraj ale tak na poważnie? - usiadłam na brzegu łóżka niepewnie.
- poszliśmy na dach, zaczęliśmy się całować, nagle coś Ci odjebalo i poszłaś - całowałam go? Że co? - zawiedziony siedziałem i odpalalem fajkę gdy nagle usłyszałem twój krótki pisk i bum. Spadłas z drabiny. - roześmiał się.
Zajebiście śmieszne. Ale przynajmniej wiem dlaczego wszystko mnie boli.
- co było dalej? - dopytywalam
- szybko do Ciebie zeszłem, byłaś nieprzytomna. Zanioslem cie na lozko, zawolałem chłopaków, ci lekarza, lekarz powiedział że nic ci nie będzie no to zostałas u mnie i tyle mała.
- więc dlaczego byłam w samej bieliźnie? - to mnie ciekawiło najbardziej.
- nie chciałem żebyś ją zniszczyła czy coś więc się jej pozbylem - uśmiechnął się.
- ugh.. okej dzięki. - powiedziałam cicho?- powinnam juz chyba iść.
- gdzie się spieszysz? Łazienka jest do Twojej dyspozycji, poczekam tu a jak skończysz pójdziemy na dół coś zjeść.
- ale..
- żadnych ale - przerwał mi - no juz szybciej bo jestem głodny
Podarowałam mu tylko uśmiech. W głębi duszy byłam mu wdzięczna za zaproponowanie łazienki. Tego właśnie było mi trzeba. Wzięłam szybko swoją torebkę, w której miałam kilka kosmetyków i zamknęłam drzwi od łazienki.


Jest w końcu następny. Przepraszam że tak długo. Dziękuję za 6 komentarzy :* tylko proszę anonimy nie konentujcie z minuty na minutę bo łatwo się domyślić ze pisze to jedna osoba..
6 komentarzy - następny rozdział.