rozdział 14 - Pomyślałem moja?

Czytasz=komentujesz.
To motywuje.


~Cami

Przez dłuższą chwile zastanawiałam się co powiedzieć. W końcu postanowiłam otworzyć usta jednak Harry był szybszy.
- Co za mile spotkanie nie sadzisz?- zapytał z wielka ironia
- Harry ja wiem ze...
- ciii - przerwał mi - doskonale wiedziałem ze Malik mnie nie posłucha ,i w prawdzie już dawno powinienem był zadzwonić do Perrie ,ale wpadłem na o wiele lepszy pomysł.
Boje się. Boje się. Tak bardzo się boje. Hazz wstał i pomału zmierzał w moim kierunku. Mimowolnie odsunęłam się trochę w tym jednak oparcie od łózka było tuz za mną wiec nie dało mi to praktycznie nic. Harry zrzucił ze mnie kołdrę która cały czas byłam okryta i zawisł nade mną oglądając moje ciało które było prawie nagie. Dlaczego ja się nie ubrałam... Harry przejechał dłonią po moim nagim brzuchu,a następnie po udzie. Nie wiedziałam co zrobić. Chyba sie go boje.
- Harry co ty wyprawiasz - powiedziałam szybko bardzo cichym glosem.
- jeśli nie chcesz by Zayn miał przejebane - mówił to zblizajac sie do moich ust - musiszbyc grzeczna  i posłuszna.
Chciałam coś odpowiedzieć. w prawdzie nie wiem co, ale nie zdążyłam. Harry wpil sie w moje usta bardzo agresywnie. Nie chciałam tego odwzajemnić, ale zrobiłam to. Dla swojego dobra. Albo Zayna... Poczułam jak chłopak zmierza swoja dlonia w zakazanym kierunku. Przerwałam pocałunek i zaczęłam sie wyrywać. Ten sie roześmiał. Zajebiscie śmieszne Styles. Wstał i skierował się w stronę drzwi.
- to dopiero początek kochanie - pościł mi oczko - następnym razem miej rozluźnione gardełko.
Wyszedł. Co to miało kurwa znaczyć?! Nie chce mieć z nim nic wspolengo.. Błagam niech ten dzien sie juz skończy. Chce do domu. Jestem wciąż w samej bieliźnie. Jak mam stad kurwa wyjść?! Chce mi sie płakać. Musze znalezc Niall'a. Jedyna nadzieja w nim.

***

Wpadlam do domu i odrazu pobiegłam do swojego pokoju. Niall pożyczył mi jakies dresy i bluze. Fakt dziwnie namnie patrzyl gdy stałam rzed nim w samej bieliznie. Odwiozl mnie do domu bez zadnych pytan. owiedzial ze pogadamy o tym innym razem bo widzi ze nie jestem w humorze. No wlasnie. Jestem w beznadziejnym humorze. To wszystko nie na moja glowe i moje nerwy. Musze zadzwonic do Joe'go. On zawsze wie jak mi pomoc. Bez problemu moge mu o wszystkim opowiedziec. Ufam mu bardziej niz samej sobie. Ale gdzie do cholery jest  moj telefon? Kurwa! Zostal w pokoju Zayna. No nic nie wazne. Wzielam szybki prysznic, przebralam sie w pizame i polozylam sie. Nigdy nie pomyslalam ze poznanie Zayna moze przystworzyc tyle problemow w przeciagu kilku dni. No dobra nie mowie o calym zespole. Z Liamem i Louisem nie mialam nawet czasu tak naprawde pogadac. Za to z reszta juz sie wystarczajaco nagadalam. Mam dosc po kilku dniach. Nawet nie mam sily o tym myslec. Nie mam sily plakac. Jedyne czego teraz potrzebuje to mojej ostrej przyjaciolki. Wstalam i zlapalam sie za portfel w ktorym ja trzymam. Wrocilam na lozko i zaczelam moj slodki seans..


~Zayn

W koncu poszla. Mam na mysli Perrie oczywiscie. Niall opowiedzial mi ze Cami byla mega roztrzęsiona kiedy do niego poszla prosic o pomoc. Kurwa. Musze do niej pojechać. Mam nadzieje ze Styles nie wrocil wcześniej i nic jej nie zrobil. Zabralem rzeczy Cami i ruszylem do auta. Nie moge przestac myslec o  tej dziewczynie. Jest wspaniala. Uprzedzil bym ja ze jade ale telefon zostawila rowniez u mnie. Cale szczescie Perrie nic sie nie zorientowala. Musze serio pogadac z chlopakami co z nia i Harrym zrobic. Na chwile obecna musze sprawdzic co z moja kochana Cami. Zaraz... Pomyslalem moja?

~Cami
Siedzialam i obserwowałam jak krew splywa strumykiem po mojej rece. Nie czulam ulgi. Nie wiem dlaczego. Robilam kolejne naciecia. I kolejne. I nastepne. I nagle drzwi od mojego pokoju sie otwarly. O boze...
- Carmen kurwa mac!
No to mam przejebane...


_____________________
Kotki wiem ze mial byc dluzszy ale pisze z laptopa bo haha oowiem Wam co zrobilam. A wiec siedzialam sobie przed komputerem i nagle do pokoju wlecial mi bak. A ze sie ich boje postanowilam przyjebac mu klawiatura no i zapomnialam ze klawiatura nie jest bezprzewodowa XDDD i sie popsula ups. A ten laptop jest angielski i nie ma znakow polskich ;/// + zjebana spacje i sie tak mecze. No i jesem chora. Obiecuje ze nastepny bedzie o wiele dluzszy. Bo mam fajny pomysl. W nastenym pojawi sie cale 1D. Czemu? Macie zagadke. Jak zgadniecie zadedykuje tej osobie nastepny rozdzial XDDD ide lezec ;(

6 komentarzy = nastepny.

Rozdział 13 - to nie skończy się dobrze.

~ Cami

- ja.. - nie wiedziałam co mam powiedzieć. Nie miałam nawet ułożonej gadki na temat tych blizn.
- powiedz kurwa co to jest! - krzyczy na mnie. Niech on się ogarnie. Nie jest moim chłopakiem czy coś bym musiała mu się tłumaczyć. - Czekam Carmen!
- Nie twój zasrany interes Zayn - syknęłam i wyrwałam rękę z jego ucisku - daj mi spokój.
Wyszłam z łazienki jednak te znów mną szarpnął i przyciągnął do siebie. Jego oczy nie były już tak wspaniale czekoladowe. Były o wiele ciemniejsze. Chyba nawet czarne. jezu co on się tak denerwuje?
- Odpowiedz. Mi. Na. Pytanie. - wysyczał przez zaciśnięte zęby i ścisnął mocniej moje ramiona na o wzdrygnęłam.
- Zayn kurwa to boli! - próbowałam się wyrwać - to moja sprawa.
- nie odzywaj się tak do mnie i nie ignoruj mojego jebanego pytania! - dalej krzyczy. Wyjebać mu teraz czy trochę później?
- To długa historia i już nie aktualna - palnęłam - nie robię już tego naprawdę.
Chłopak poluźnił ucisk na moich ramionach, ale nie był to koniec przedstawienie. Pociągnął mnie przed lustro i zaczął oglądać całe moje ciało co chwile natrafiając na inną bliznę.
- jesteś nienormalna? - zapytał marszcząc brwi - po cholerę to robisz?
- bo mi to pomaga - szybko odpowiedziałam jednak czułam , jak do oczu napływają mi łzy.
- i tu cie mam maleńka - popatrzył na mnie - przed chwilą zapewniłaś że już tego nie robisz a teraz ,że i to pomaga jest...
- zamknij się! - przerwałam mu. - nic nie rozumiesz! nikt nic nie rozumie! mam dość ciągłego oskarżania mnie o to że jestem nienormalna! chce z tym skończyć rozumiesz?! chce ,ale to jest silniejsze ode mnie Zayn... Wszyscy potrafią mi tylko mówić co robię źle ale nikt nie spróbuje nawet postawić się w mojej sytuacji. Jak już zaczniesz nie kończysz rozumiesz? Ból fizyczny uwalnia mnie od psychicznego do cholery mam dość...
płakałam. Nie obchodziło mnie teraz ,że widzi mnie taką. W końcu się wykrzyczałam. Wykrzyczałam to co chciałam wykrzyczeć każdemu kto pierdoli mi o moim samookaleczeniu. Zayn stał i patrzył na mnie z chyba żalem. Skierowałam się do pokoju ,usidłałam na łóżku i podkuliłam nogi. Co z tego że nie było to moje łóżko ani mój pokój nie interesowało mnie to teraz. Schowałam głowę w ręce i płakałam.

~Zayn

Głupio mi. Naskoczyłem na nią za bardzo. No ale ej, mega mnie wkurwia takie coś. Miałem kiedyś koleżankę która się samo okaleczała i narobiła sobie przez to wiele problemów. Wiele razy była bliska śmierci. Dlatego gdy widzę coś takiego dostaje szału. A teraz Cami siedzi i płacze. Kurwa. Usiadłem obok niej i objąłem ją. Dziewczyna wtuliła we mnie głowę na co mocniej ją do siebie przytuliłem. Tak bardzo płakała...
- Cami już dobrze - powiedziałem spokojnym głosem - przepraszam, nie potrzebnie tak na Ciebie nakrzyczałem.
- Mogę się na chwile położyć? - zapytała ,złamanym głosem.
Nie odpowiedziałem po prostu położyłem ją na łóżku i usadowiłem się zaraz obok wtulając ją w siebie. Nakryłem nas kołdrą i patrzyłem na nią jak pomału zasypia. Niech śpi jest na pewno zmęczona. Muszę w końcu odpowiedzieć sobie na pytanie co ja robię i czy chce czegoś więcej od niej. Dziewczyna nawet nie wie kim naprawdę jestem, gdybym teraz zerwał z Perrie i zaczął z nią... Media miały by o czym pierdolić. Niall miał rację. Muszę usiąść z chłopakami przy jakimś piwie i się ich poradzić. Podejrzewam ,że Daddy jak zwykle doradzi mi coś dobrego. Rozmyślanie przerwały mi wibracje telefonu leżącego na szafce obok łóżka.

' kochanie za 5 minut będę. Mam nadzieje że nie zapomniałeś x. P '

Kurwa Perrie! Serio!? co mam teraz zrobić?1 Cami słodko sobie śpi w moim łóżku na dodatek w bieliźnie ,Perrie za chwile tu będzie. Cholera! Nie myśląc ani chwili dłużej, wziąłem Carmen na ręce i przeniosłem do pierwszego lepszego pokoju. Nie ważne czyj to pokój. ratuje nam dupy. Pocałowałem Cami w czoło, i wyszedłem z pokoju.


Wpadłem do siebie by ogarnąć tam trochę. Perrie niestety ma nosa do takich spraw. Zobaczyłem rzeczy Cami wrzuciłem je do szafy i zbiegłem na dół. W tym samym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Uff zdążyłem.


* ok. 2 godzin później*

~Cami

Śniło mi się, że jestem w obcym mi pokoju i ktoś mnie obserwuje. Jednak po przebudzeniu się uczucie to nie zniknęło. Nie byłam ani w swoim pokoju, ani u Zayna. Prawdopodobnie to pokój Hazzy. Dlaczego tak myśle? Ponieważ ten chłopak siedzi na przeciwko mnie i ze złośliwym wyrazem twarzy wpatruję się we mnie. Zayn co ja tu cholera jasna robie?! To nie skończy się dobrze. Ratunku...


__________________
nie chce mi sie pisać notki.
6 komci = następny.

rozdział 12 - blizny.

~Zayn

Jak zwykle wszystko musiało coś a raczej ktoś zjebać. Czy oni nigdy nie zrozumieją ,że przed wejściem do czyjegoś pokoju to się zazwyczaj puka? W szczególności Niall. Z jednej strony cieszę się że był to on a nie Hazza. Tak czy siak muszę pogadać z Niallem o tym co zobaczył. Carmen uciekła do łazienki. Nie wiem w sumie co ona tam robi, ale nie czas na to. Czas ratować sobie dupe. Ubrałem szybko jeansy i poszedłem na dół poszukać Nialla. Był w kuchni co w tym dziwnego?
- Niall stary musimy pogadać. - zacząłem
- Zayn - powiedział odkładając kanapkę na talerz. Gdzie on mieści to wszystko co je? - nie ma o czym gadać, będę udawać że nic nie widziałem, ale - przerwał na chwile by wziąć kolejny kęs kanapki - po pierwsze przepraszam jak zwykle zapomniałem zapukać, a po drugie - wziął wdech i spojrzał na mnie - powiedz mi czy to tylko Twoja zabawka?
Szczerze zaskoczył mnie tym pytaniem, spodziewałem się czegoś o Perrie. Co ja mam mu odpowiedzieć? Sam nie wiem kim dla mnie jest ta dziewczyna. niesamowicie mi się podoba, i jak już milion razy wspominałem ma w sobie coś co nie daje mi spokoju i mega do siebie przyciąga. Ale czego od niej tak naprawdę chce? Na pewno nie chciałem tylko seksu. Dobra chciałem ,ale nie jest to jedyne czego chce. Kurwa serio musiał zadać takie pytanie?
- dlaczego pytasz? - palnąłem.
- wiesz Zayn - wstał i skierował się do lodówki - masz dziewczynę, znaczy narzeczoną tak? - skinąłem głową - no właśnie. Carmen sprawia wrażenie naprawdę fajnej dziewczyny, i nie tylko ja tak z chłopaków myślę mimo ,że reszta nie miała jeszcze okazji spędzić z nią więcej czasu.
- do rzeczy Niall - zaczynało nudzić mnie to pierdolenie.
- Do rzeczy do rzeczy - zacytował - chodzi o to ,że widać po niej że chyba trochę na Ciebie leci i przykro by jej było gdyby dowiedziała się że jest Twoją zabaweczką - wziął łyka wody którą wyjął przed chwilą z lodówki - kolejną.
Kurwa ciągle mi to wypominają. Tamta nie była moją zabaweczką, byłem najebany a ona się ciągle do mnie przystawiała no i tak wyszło. Nawet nie wiem jak ona ma na imię.
- Wiesz Niall - westchnąłem - Wydaje mi się ,że ona nie jest ani nie będzie moją zabaweczką czy jak ty to nazywasz. Podoba mi się, tylko jest problem - przeczesałem ręka włosy - a mianowicie Perrie i Harry.
-Perrie - zaśmiał się - przecież jej nawet nie kochasz po chuj ty z nią w ogóle jesteś hm?
- nie powiedziałem że problemem jest tylko Perrie - syknąłem
- no ta jest jeszcze Styles - podrapał się po głowie - może zagadaj z nim jakoś, w końcu jesteśmy piątką przyjaciół nie?
- nie - odparłem szybko - Styles się do moich przyjaciół nie zalicza.
- ohh - westchnął - Zayn chłopie, jak się czegoś bardzo chce da się zrobić, wiesz że na mnie możesz zawsze liczyć jak i na resztę na pewno coś wymyślimy razem co Ci pomoże tylko - podszedł do mnie i poklepał po ramieniu - sam zdecyduj najpierw czego tak naprawdę chcesz - skierował się do wyjścia z kuchni jednak go coś olśniło - aha, byłbym zapomniał jak byliśmy u Cami i miała tą bluzkę na ramiączkach nie? Zauważyłem coś dziwnego na jej rękach. Też to dziś zauważyłeś?
- Nie miałem czasu patrzeć na jej ręcę Niall - zaśmiałem się - co to było?
- wydaje mi się ,że to jakieś blizny czy coś - skrzywił się- zresztą nie wiem. Idę coś zjeść bo nie ma ni w lodówce. Trzymaj się stary!
Ten znów idzie wpierdalać... Kiwnąłem mu tylko głową na pożegnanie. Blizny na rękach? Oby nie było to to oczym myśle. Wstałem i skierowałem się do swojego pokoju by to sprawdzić.



~Cami

Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Wbiegłam tak szybko do tej łazienki ,że zdążyłam zabrać ze sobą moją bielizne. Ubrałam ją na siebie i usiadłam pod drzwiami. Co teraz? Kolejny będzie mnie miał za jakąś kurwe. Zresztą po dzisiejszym wydarzeniu sama się mam za taką. Co z tego ,że to Zayn Malik. Kurwa on mnie nie zna. Nic o mnie nie wie. A ja jak nic nie warta szmata pozwoliłam mu na to. Łzy płynęły mi po policzkach. Kiedyś inaczej to sobie wyobrażałam. Wyobrażałam sobie ,że ich poznam i będziemy wspaniałą paczką przyjaciół i być może kiedyś uda mi się być z Zaynem. A teraz? 2/5 a może 3/5 uważa mnie za dziwke. On pewnie też. Normalna dziewczyna nie pozwoliłaby na to po 2-3 dniach znajomości. Tak bardzo potrzebuje teraz mojej kochanej ostrej przyjaciółki. Ona mnie bardzo rozumie. Najbardziej. Mimo ,że nie potafi mówić wie jak mi pomóc. Co z tego że miałam ogromne blizny. Co z tego że mama wydaje fortunę na kremy na te blizny jak i tak zrobię nowe. To jest silniejsze ode mnie. Jak się cieszę ,że Zayn nie zauważył. Nie dość ,że zapewne ma mnie za dziwke to jeszcze miałby za psychopatkę czy coś. Usłyszałam jak drzwi od pokoju się otwierają. A potem pukanie do drzwi. I moje imię.


- idź sobie - zaszlochałam.
- Carmen nie wygłupiaj się kotku - powiedział łagodnie Zayn - otwórz mi porozmawiajmy przecież nic się nie stało.
- nic się nie stało?! - krzyknęłam i szybko otworzyłam drzwi. nie ważne ,że stałam teraz w samej bieliźnie - jak do cholery nic się nie stało?! Teraz już dwóch twoich koelgów ma mnie za jakąs dziwkę i zapewne ty jako trzeci Zayn. Kurwa! Po chuj ja to zrobiłam
Zniżyłam głos przy ostatnich słowach. Nie miałam siły mówić. Nie nawidzę siebie. Osunęłam się po ścianie. Zayn ukucnął obok. Błagam niech on mnie zostawi.
- Carmen - wtulił głowe w moją szyje - nikt cię głupolu nie ma za dziwke tak? Harry jest popierdolony i nim się nie martw. Niall nawet nic nie powiedział tylko przeprosił.
- Zayn kurwa - odsunęłam go od siebie - masz narzeczoną! znasz mnie jebane dwa dni a ja pozwoliłam Ci byś mnie przeleciał! Jaką mogę mieć inną opinie co?!
 nie panowałam nad sobą w takich sytuacjach. Miałam strasznie słabe nerwy. Chcę być już w domu i złagodzić to wszystko kochaną przyjaciółka. Ma taki ostry język... Wstałam i chciałam jak najszybciej wejść do pokoju się ubrać a potem stąd uciec ,ale Malik szarpnął mnie mocno za rękę na co skierowałam na niego wzrok. Nie patrzył na mnie. Patrzył tam gdzie nie powinien.
- Co to kurwa jest Carmen?!
Zobaczył je. Patrzył na nie i na mnie z wściekłością. Patrzył na ślady które tak bardzo mi pomogły. Na moje blizny.

_____________________________________

bam bam kociaki. strasznie wolno szło te 5 komentarzy haha. ale wybaczam Wam. Pewnie przez blokade +18. zmieniłam ją już i mam nadzieje że nie usuną mi teraz bloga XDDD rozdział bezsensu trochę. Sama nie wiedziałam co pisać. Taki tam spontan. Nie chce mi się już pisać zmęczyłam się xdd. 
6 komentarzy = następny. 

rozdział 11 - nie skończyłem skarbie.

UWAGA!
ROZDZIAŁ ZAWIERA SCENY +18
CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
TOBIE ZAJMIE TO MINUTKE A MI SPRAWI TO WIELKĄ RADOŚĆ :)

~Cami
Nie wiem w którym momencie spodnie wraz z bokserkami chłopaka opadły w dół. Zayn nadal trzymał mnie w górze opierając o ścianę. Czułam jak swoją męskością ocierał się o moje czułe miejsce, doprowadzając mnie tym do szaleństwa. Nasze usta cały czas były ze sobą złączone. Pocałunki były bardzo agresywne. Mulat przerwał na chwile pocałunek, patrząc mi w oczy by dać znak ,że chce wejść. Szybko skinęłam głową, i sekundę później czułam go w sobie. Jęknęłam głośno odchylając mimowolnie głowę w tył. Jego ruchy z chwili na chwilę stawały się coraz szybsze i mocniejsze. Zayn głośno oddychał, czasami wydawał z siebie ciche odgłosy zadowolenia. Ta chwila była niesamowita. Chciałam w niej trwać i trwać. Chłopak uniósł mnie lekko ku górze i przeniósł w stronę łóżka, zabójczo się uśmiechając. Myślałam ,że już lepiej być nie może jednak myliłam się. Na łóżku jego ruchy stały się zdecydowanie bardziej mocniejsze niż parę minut temu. 


Odruchowo wbiłam paznokcie w jego plecy na co ten wydał z siebie głośniejszy dźwięk niż zwykle. Czułam ,że nie wytrzymam już zbyt długo i zaraz dojdę. Podejrzewam ,że u Zayna było podobnie bo chłopak maksymalnie przyspieszył. Krzyknęłam jego imię, i chłopak wykonał trzy mocne pchnięcia po czym opadł na mnie jednak nie tak by mnie przygnieść swoim ciężarem. Starałam się jakoś opanować swój oddech jednak nie byłam w stanie. Chłopak minimalnie podniósł się na łokciu by złożyć pocałunek na mojej szyji.
- mówiłem ,że będę grzeczny - wyszeptał, na co się cicho zaśmiałam - ale niestety jeszcze nie skończyłem skarbie. 
Zayn przekręcił nas w ten sposób ,że znajdowałam się na jego kolanach. Bez ostrzeżenia wbił się we mnie a ja głośno zajęczałam łapiąc za jego umięśnione ramiona. Dlaczego nie miała dość? No tak przecież właśnie uprawiam seks z Zaynem Malikiem. Jak można mieć dość? Ruszałam biodrami w górę i w dół, ale najwyraźniej nie robiłam tego w odpowiednim dla niego tępię bo on sam zaczął  poruszać swoimi znacznie silniej niż ja. Po raz kolejny w tym dniu nie chciałam by to się kończyło jednak coś musiało pójść nie tak. A mianowicie drzwi od pokoju się otwarły i usłyszałam tylko " o kurwa przepraszam!" 
__________________________________________

Znów mnie zabijecie no wiem. Rozdział mega krótki i bezsensu ale ej bo ja umieram. Nogi mnie tak cholernie bolą po wczorajszej imprezie... takie tam tańczenie ok. 4-5h na szpilkach.........
w związku z tym ,że jest krótki chce tylko 5 komci ;c
wybaczcie nie mam siły ide spać loffki 

5 komentarzy = nowy rozdział