rozdział 15 - skończ z tym

~ Zayn 

Nie wierzyłem w to co widze. Kurwa ona to naprawde robi. Okalecza się. Mialem chęć na nia krzyczeć ale nie bylo na to czasu. Musze jej pomoc. Wyrwałem jej to gowno z ręki i zacząłem. 

- tak ci sie to podoba? - wysyczalem - sprawia ci to pierdolona przyjemność?! 

Nawet na mnie nie patrzyła tylko płakała i próbowała ukryć twarz w dłoniach. Złapałem ja za podbródek, zmuszając by na mnie popatrzyła 

- odpowiedz mi! - krzyknąłem 

- tak do cholery! - odkrzyknela łamiącym sie głosem - nawet nie wiesz jaka ogromna przyjemność mi to sprawia! 

- tak? - przyłożyłem żyletkę do swojej ręki - to zobaczymy jak to jest 

Nie czekając ani chwili dłużej naciąłem sobie skore. Nie spuściłem z niej wzroku ani na sekundę. Dziewczyna rozpłakała sie jeszcze bardziej, i drżącymi rękoma próbowała zabrać mi żyletkę. Ale ja kontynuowałem. 

- przestań kurwa! - wykrzyczała w moja stronę 

- a Ty przestaniesz? - zapytałem spokojnie. Nie rozumiem jak to kurestwo moze dawać jakakolwiek przyjemność. Zajebiscie bolało ale nie mogłem jej tego pokazać - odpowiedz Carmen. 

- Zayn zrozum.. - zaczęła - to nie jest takie proste jak myślisz 

- oh czyżby? - sięgnąłem szybko po jej rękę i przyłożyłem żyletkę do jej świeżej rany - pomogę Ci z tym skończyć, mozesz mnie za to znienawidzić ale przykro mi to jedyne wyjście 

Bez żadnego ostrzeżenia, przejechałem tym gownem bo jej ranie. Dziewczyna jęknęła, lecz nie wyczułem w tym przyjemności ale ból. Czułem sie okropnie robiąc to, ale to jedyny sposób. Poruszałem żyletka, patrząc na to jak cierpi. Kiedy stwierdziłem ze ma dość, przestałem i czekałem co sie teraz stanie. O dziwo nie dostałem w twarz. Cami pomału przesunęła sie w moja stronę, wtykając sie we mnie. Nadale płakała.  Przytuliłem ja mocno, całując w glowe. Jej ręce tak samo jak i moje były w całe w krwi. Boze błagam oby to pomogło.. 

-spójrz na mnie Carmen - powiedziałem. Dziewczyna pomału podniosła wzrok - prosze Cie skarbie. Skończ z tym. To w niczym nie pomoże. Jestem pewny ze o wiele lepiej byłoby z kimś porozmawiać niz odpierdalac takie rzeczy. 

- ale.. 

- nie. - przerwałem jej - żadnych ale. Pamiętaj ze od dnia dzisiejszego, jezeli zrobisz sobie chociaz malutkie nacięcie, ja zrobie sobie osiem razy większe.

Spuściła wzrok ,mocniej sie we mnie wtulajac. Po chwili usłyszałem tylko ciche ' dobrze '. Pocałowałem ja w policzek i wstałem by znaleźć jakies husteczki. Dopiero teraz zobaczyłem dokladnie pokój Cami. Czy byłem zdziwiony? Hah kurwa.. I to jak. Spojrzałem na nia pytająca, nie musiałem dlugo czekac na odpowiedz. 

- Zayn zanim sie wkurzysz daj mi to wytłumaczyć - w jej głosie bylo słychać zdenerwowanie. 

No to bedzie ciekawie..

-------------------
Nie wiem czy ktos jeszcze czyta.

rozdział 14 - Pomyślałem moja?

Czytasz=komentujesz.
To motywuje.


~Cami

Przez dłuższą chwile zastanawiałam się co powiedzieć. W końcu postanowiłam otworzyć usta jednak Harry był szybszy.
- Co za mile spotkanie nie sadzisz?- zapytał z wielka ironia
- Harry ja wiem ze...
- ciii - przerwał mi - doskonale wiedziałem ze Malik mnie nie posłucha ,i w prawdzie już dawno powinienem był zadzwonić do Perrie ,ale wpadłem na o wiele lepszy pomysł.
Boje się. Boje się. Tak bardzo się boje. Hazz wstał i pomału zmierzał w moim kierunku. Mimowolnie odsunęłam się trochę w tym jednak oparcie od łózka było tuz za mną wiec nie dało mi to praktycznie nic. Harry zrzucił ze mnie kołdrę która cały czas byłam okryta i zawisł nade mną oglądając moje ciało które było prawie nagie. Dlaczego ja się nie ubrałam... Harry przejechał dłonią po moim nagim brzuchu,a następnie po udzie. Nie wiedziałam co zrobić. Chyba sie go boje.
- Harry co ty wyprawiasz - powiedziałam szybko bardzo cichym glosem.
- jeśli nie chcesz by Zayn miał przejebane - mówił to zblizajac sie do moich ust - musiszbyc grzeczna  i posłuszna.
Chciałam coś odpowiedzieć. w prawdzie nie wiem co, ale nie zdążyłam. Harry wpil sie w moje usta bardzo agresywnie. Nie chciałam tego odwzajemnić, ale zrobiłam to. Dla swojego dobra. Albo Zayna... Poczułam jak chłopak zmierza swoja dlonia w zakazanym kierunku. Przerwałam pocałunek i zaczęłam sie wyrywać. Ten sie roześmiał. Zajebiscie śmieszne Styles. Wstał i skierował się w stronę drzwi.
- to dopiero początek kochanie - pościł mi oczko - następnym razem miej rozluźnione gardełko.
Wyszedł. Co to miało kurwa znaczyć?! Nie chce mieć z nim nic wspolengo.. Błagam niech ten dzien sie juz skończy. Chce do domu. Jestem wciąż w samej bieliźnie. Jak mam stad kurwa wyjść?! Chce mi sie płakać. Musze znalezc Niall'a. Jedyna nadzieja w nim.

***

Wpadlam do domu i odrazu pobiegłam do swojego pokoju. Niall pożyczył mi jakies dresy i bluze. Fakt dziwnie namnie patrzyl gdy stałam rzed nim w samej bieliznie. Odwiozl mnie do domu bez zadnych pytan. owiedzial ze pogadamy o tym innym razem bo widzi ze nie jestem w humorze. No wlasnie. Jestem w beznadziejnym humorze. To wszystko nie na moja glowe i moje nerwy. Musze zadzwonic do Joe'go. On zawsze wie jak mi pomoc. Bez problemu moge mu o wszystkim opowiedziec. Ufam mu bardziej niz samej sobie. Ale gdzie do cholery jest  moj telefon? Kurwa! Zostal w pokoju Zayna. No nic nie wazne. Wzielam szybki prysznic, przebralam sie w pizame i polozylam sie. Nigdy nie pomyslalam ze poznanie Zayna moze przystworzyc tyle problemow w przeciagu kilku dni. No dobra nie mowie o calym zespole. Z Liamem i Louisem nie mialam nawet czasu tak naprawde pogadac. Za to z reszta juz sie wystarczajaco nagadalam. Mam dosc po kilku dniach. Nawet nie mam sily o tym myslec. Nie mam sily plakac. Jedyne czego teraz potrzebuje to mojej ostrej przyjaciolki. Wstalam i zlapalam sie za portfel w ktorym ja trzymam. Wrocilam na lozko i zaczelam moj slodki seans..


~Zayn

W koncu poszla. Mam na mysli Perrie oczywiscie. Niall opowiedzial mi ze Cami byla mega roztrzęsiona kiedy do niego poszla prosic o pomoc. Kurwa. Musze do niej pojechać. Mam nadzieje ze Styles nie wrocil wcześniej i nic jej nie zrobil. Zabralem rzeczy Cami i ruszylem do auta. Nie moge przestac myslec o  tej dziewczynie. Jest wspaniala. Uprzedzil bym ja ze jade ale telefon zostawila rowniez u mnie. Cale szczescie Perrie nic sie nie zorientowala. Musze serio pogadac z chlopakami co z nia i Harrym zrobic. Na chwile obecna musze sprawdzic co z moja kochana Cami. Zaraz... Pomyslalem moja?

~Cami
Siedzialam i obserwowałam jak krew splywa strumykiem po mojej rece. Nie czulam ulgi. Nie wiem dlaczego. Robilam kolejne naciecia. I kolejne. I nastepne. I nagle drzwi od mojego pokoju sie otwarly. O boze...
- Carmen kurwa mac!
No to mam przejebane...


_____________________
Kotki wiem ze mial byc dluzszy ale pisze z laptopa bo haha oowiem Wam co zrobilam. A wiec siedzialam sobie przed komputerem i nagle do pokoju wlecial mi bak. A ze sie ich boje postanowilam przyjebac mu klawiatura no i zapomnialam ze klawiatura nie jest bezprzewodowa XDDD i sie popsula ups. A ten laptop jest angielski i nie ma znakow polskich ;/// + zjebana spacje i sie tak mecze. No i jesem chora. Obiecuje ze nastepny bedzie o wiele dluzszy. Bo mam fajny pomysl. W nastenym pojawi sie cale 1D. Czemu? Macie zagadke. Jak zgadniecie zadedykuje tej osobie nastepny rozdzial XDDD ide lezec ;(

6 komentarzy = nastepny.

Rozdział 13 - to nie skończy się dobrze.

~ Cami

- ja.. - nie wiedziałam co mam powiedzieć. Nie miałam nawet ułożonej gadki na temat tych blizn.
- powiedz kurwa co to jest! - krzyczy na mnie. Niech on się ogarnie. Nie jest moim chłopakiem czy coś bym musiała mu się tłumaczyć. - Czekam Carmen!
- Nie twój zasrany interes Zayn - syknęłam i wyrwałam rękę z jego ucisku - daj mi spokój.
Wyszłam z łazienki jednak te znów mną szarpnął i przyciągnął do siebie. Jego oczy nie były już tak wspaniale czekoladowe. Były o wiele ciemniejsze. Chyba nawet czarne. jezu co on się tak denerwuje?
- Odpowiedz. Mi. Na. Pytanie. - wysyczał przez zaciśnięte zęby i ścisnął mocniej moje ramiona na o wzdrygnęłam.
- Zayn kurwa to boli! - próbowałam się wyrwać - to moja sprawa.
- nie odzywaj się tak do mnie i nie ignoruj mojego jebanego pytania! - dalej krzyczy. Wyjebać mu teraz czy trochę później?
- To długa historia i już nie aktualna - palnęłam - nie robię już tego naprawdę.
Chłopak poluźnił ucisk na moich ramionach, ale nie był to koniec przedstawienie. Pociągnął mnie przed lustro i zaczął oglądać całe moje ciało co chwile natrafiając na inną bliznę.
- jesteś nienormalna? - zapytał marszcząc brwi - po cholerę to robisz?
- bo mi to pomaga - szybko odpowiedziałam jednak czułam , jak do oczu napływają mi łzy.
- i tu cie mam maleńka - popatrzył na mnie - przed chwilą zapewniłaś że już tego nie robisz a teraz ,że i to pomaga jest...
- zamknij się! - przerwałam mu. - nic nie rozumiesz! nikt nic nie rozumie! mam dość ciągłego oskarżania mnie o to że jestem nienormalna! chce z tym skończyć rozumiesz?! chce ,ale to jest silniejsze ode mnie Zayn... Wszyscy potrafią mi tylko mówić co robię źle ale nikt nie spróbuje nawet postawić się w mojej sytuacji. Jak już zaczniesz nie kończysz rozumiesz? Ból fizyczny uwalnia mnie od psychicznego do cholery mam dość...
płakałam. Nie obchodziło mnie teraz ,że widzi mnie taką. W końcu się wykrzyczałam. Wykrzyczałam to co chciałam wykrzyczeć każdemu kto pierdoli mi o moim samookaleczeniu. Zayn stał i patrzył na mnie z chyba żalem. Skierowałam się do pokoju ,usidłałam na łóżku i podkuliłam nogi. Co z tego że nie było to moje łóżko ani mój pokój nie interesowało mnie to teraz. Schowałam głowę w ręce i płakałam.

~Zayn

Głupio mi. Naskoczyłem na nią za bardzo. No ale ej, mega mnie wkurwia takie coś. Miałem kiedyś koleżankę która się samo okaleczała i narobiła sobie przez to wiele problemów. Wiele razy była bliska śmierci. Dlatego gdy widzę coś takiego dostaje szału. A teraz Cami siedzi i płacze. Kurwa. Usiadłem obok niej i objąłem ją. Dziewczyna wtuliła we mnie głowę na co mocniej ją do siebie przytuliłem. Tak bardzo płakała...
- Cami już dobrze - powiedziałem spokojnym głosem - przepraszam, nie potrzebnie tak na Ciebie nakrzyczałem.
- Mogę się na chwile położyć? - zapytała ,złamanym głosem.
Nie odpowiedziałem po prostu położyłem ją na łóżku i usadowiłem się zaraz obok wtulając ją w siebie. Nakryłem nas kołdrą i patrzyłem na nią jak pomału zasypia. Niech śpi jest na pewno zmęczona. Muszę w końcu odpowiedzieć sobie na pytanie co ja robię i czy chce czegoś więcej od niej. Dziewczyna nawet nie wie kim naprawdę jestem, gdybym teraz zerwał z Perrie i zaczął z nią... Media miały by o czym pierdolić. Niall miał rację. Muszę usiąść z chłopakami przy jakimś piwie i się ich poradzić. Podejrzewam ,że Daddy jak zwykle doradzi mi coś dobrego. Rozmyślanie przerwały mi wibracje telefonu leżącego na szafce obok łóżka.

' kochanie za 5 minut będę. Mam nadzieje że nie zapomniałeś x. P '

Kurwa Perrie! Serio!? co mam teraz zrobić?1 Cami słodko sobie śpi w moim łóżku na dodatek w bieliźnie ,Perrie za chwile tu będzie. Cholera! Nie myśląc ani chwili dłużej, wziąłem Carmen na ręce i przeniosłem do pierwszego lepszego pokoju. Nie ważne czyj to pokój. ratuje nam dupy. Pocałowałem Cami w czoło, i wyszedłem z pokoju.


Wpadłem do siebie by ogarnąć tam trochę. Perrie niestety ma nosa do takich spraw. Zobaczyłem rzeczy Cami wrzuciłem je do szafy i zbiegłem na dół. W tym samym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Uff zdążyłem.


* ok. 2 godzin później*

~Cami

Śniło mi się, że jestem w obcym mi pokoju i ktoś mnie obserwuje. Jednak po przebudzeniu się uczucie to nie zniknęło. Nie byłam ani w swoim pokoju, ani u Zayna. Prawdopodobnie to pokój Hazzy. Dlaczego tak myśle? Ponieważ ten chłopak siedzi na przeciwko mnie i ze złośliwym wyrazem twarzy wpatruję się we mnie. Zayn co ja tu cholera jasna robie?! To nie skończy się dobrze. Ratunku...


__________________
nie chce mi sie pisać notki.
6 komci = następny.

rozdział 12 - blizny.

~Zayn

Jak zwykle wszystko musiało coś a raczej ktoś zjebać. Czy oni nigdy nie zrozumieją ,że przed wejściem do czyjegoś pokoju to się zazwyczaj puka? W szczególności Niall. Z jednej strony cieszę się że był to on a nie Hazza. Tak czy siak muszę pogadać z Niallem o tym co zobaczył. Carmen uciekła do łazienki. Nie wiem w sumie co ona tam robi, ale nie czas na to. Czas ratować sobie dupe. Ubrałem szybko jeansy i poszedłem na dół poszukać Nialla. Był w kuchni co w tym dziwnego?
- Niall stary musimy pogadać. - zacząłem
- Zayn - powiedział odkładając kanapkę na talerz. Gdzie on mieści to wszystko co je? - nie ma o czym gadać, będę udawać że nic nie widziałem, ale - przerwał na chwile by wziąć kolejny kęs kanapki - po pierwsze przepraszam jak zwykle zapomniałem zapukać, a po drugie - wziął wdech i spojrzał na mnie - powiedz mi czy to tylko Twoja zabawka?
Szczerze zaskoczył mnie tym pytaniem, spodziewałem się czegoś o Perrie. Co ja mam mu odpowiedzieć? Sam nie wiem kim dla mnie jest ta dziewczyna. niesamowicie mi się podoba, i jak już milion razy wspominałem ma w sobie coś co nie daje mi spokoju i mega do siebie przyciąga. Ale czego od niej tak naprawdę chce? Na pewno nie chciałem tylko seksu. Dobra chciałem ,ale nie jest to jedyne czego chce. Kurwa serio musiał zadać takie pytanie?
- dlaczego pytasz? - palnąłem.
- wiesz Zayn - wstał i skierował się do lodówki - masz dziewczynę, znaczy narzeczoną tak? - skinąłem głową - no właśnie. Carmen sprawia wrażenie naprawdę fajnej dziewczyny, i nie tylko ja tak z chłopaków myślę mimo ,że reszta nie miała jeszcze okazji spędzić z nią więcej czasu.
- do rzeczy Niall - zaczynało nudzić mnie to pierdolenie.
- Do rzeczy do rzeczy - zacytował - chodzi o to ,że widać po niej że chyba trochę na Ciebie leci i przykro by jej było gdyby dowiedziała się że jest Twoją zabaweczką - wziął łyka wody którą wyjął przed chwilą z lodówki - kolejną.
Kurwa ciągle mi to wypominają. Tamta nie była moją zabaweczką, byłem najebany a ona się ciągle do mnie przystawiała no i tak wyszło. Nawet nie wiem jak ona ma na imię.
- Wiesz Niall - westchnąłem - Wydaje mi się ,że ona nie jest ani nie będzie moją zabaweczką czy jak ty to nazywasz. Podoba mi się, tylko jest problem - przeczesałem ręka włosy - a mianowicie Perrie i Harry.
-Perrie - zaśmiał się - przecież jej nawet nie kochasz po chuj ty z nią w ogóle jesteś hm?
- nie powiedziałem że problemem jest tylko Perrie - syknąłem
- no ta jest jeszcze Styles - podrapał się po głowie - może zagadaj z nim jakoś, w końcu jesteśmy piątką przyjaciół nie?
- nie - odparłem szybko - Styles się do moich przyjaciół nie zalicza.
- ohh - westchnął - Zayn chłopie, jak się czegoś bardzo chce da się zrobić, wiesz że na mnie możesz zawsze liczyć jak i na resztę na pewno coś wymyślimy razem co Ci pomoże tylko - podszedł do mnie i poklepał po ramieniu - sam zdecyduj najpierw czego tak naprawdę chcesz - skierował się do wyjścia z kuchni jednak go coś olśniło - aha, byłbym zapomniał jak byliśmy u Cami i miała tą bluzkę na ramiączkach nie? Zauważyłem coś dziwnego na jej rękach. Też to dziś zauważyłeś?
- Nie miałem czasu patrzeć na jej ręcę Niall - zaśmiałem się - co to było?
- wydaje mi się ,że to jakieś blizny czy coś - skrzywił się- zresztą nie wiem. Idę coś zjeść bo nie ma ni w lodówce. Trzymaj się stary!
Ten znów idzie wpierdalać... Kiwnąłem mu tylko głową na pożegnanie. Blizny na rękach? Oby nie było to to oczym myśle. Wstałem i skierowałem się do swojego pokoju by to sprawdzić.



~Cami

Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Wbiegłam tak szybko do tej łazienki ,że zdążyłam zabrać ze sobą moją bielizne. Ubrałam ją na siebie i usiadłam pod drzwiami. Co teraz? Kolejny będzie mnie miał za jakąś kurwe. Zresztą po dzisiejszym wydarzeniu sama się mam za taką. Co z tego ,że to Zayn Malik. Kurwa on mnie nie zna. Nic o mnie nie wie. A ja jak nic nie warta szmata pozwoliłam mu na to. Łzy płynęły mi po policzkach. Kiedyś inaczej to sobie wyobrażałam. Wyobrażałam sobie ,że ich poznam i będziemy wspaniałą paczką przyjaciół i być może kiedyś uda mi się być z Zaynem. A teraz? 2/5 a może 3/5 uważa mnie za dziwke. On pewnie też. Normalna dziewczyna nie pozwoliłaby na to po 2-3 dniach znajomości. Tak bardzo potrzebuje teraz mojej kochanej ostrej przyjaciółki. Ona mnie bardzo rozumie. Najbardziej. Mimo ,że nie potafi mówić wie jak mi pomóc. Co z tego że miałam ogromne blizny. Co z tego że mama wydaje fortunę na kremy na te blizny jak i tak zrobię nowe. To jest silniejsze ode mnie. Jak się cieszę ,że Zayn nie zauważył. Nie dość ,że zapewne ma mnie za dziwke to jeszcze miałby za psychopatkę czy coś. Usłyszałam jak drzwi od pokoju się otwierają. A potem pukanie do drzwi. I moje imię.


- idź sobie - zaszlochałam.
- Carmen nie wygłupiaj się kotku - powiedział łagodnie Zayn - otwórz mi porozmawiajmy przecież nic się nie stało.
- nic się nie stało?! - krzyknęłam i szybko otworzyłam drzwi. nie ważne ,że stałam teraz w samej bieliźnie - jak do cholery nic się nie stało?! Teraz już dwóch twoich koelgów ma mnie za jakąs dziwkę i zapewne ty jako trzeci Zayn. Kurwa! Po chuj ja to zrobiłam
Zniżyłam głos przy ostatnich słowach. Nie miałam siły mówić. Nie nawidzę siebie. Osunęłam się po ścianie. Zayn ukucnął obok. Błagam niech on mnie zostawi.
- Carmen - wtulił głowe w moją szyje - nikt cię głupolu nie ma za dziwke tak? Harry jest popierdolony i nim się nie martw. Niall nawet nic nie powiedział tylko przeprosił.
- Zayn kurwa - odsunęłam go od siebie - masz narzeczoną! znasz mnie jebane dwa dni a ja pozwoliłam Ci byś mnie przeleciał! Jaką mogę mieć inną opinie co?!
 nie panowałam nad sobą w takich sytuacjach. Miałam strasznie słabe nerwy. Chcę być już w domu i złagodzić to wszystko kochaną przyjaciółka. Ma taki ostry język... Wstałam i chciałam jak najszybciej wejść do pokoju się ubrać a potem stąd uciec ,ale Malik szarpnął mnie mocno za rękę na co skierowałam na niego wzrok. Nie patrzył na mnie. Patrzył tam gdzie nie powinien.
- Co to kurwa jest Carmen?!
Zobaczył je. Patrzył na nie i na mnie z wściekłością. Patrzył na ślady które tak bardzo mi pomogły. Na moje blizny.

_____________________________________

bam bam kociaki. strasznie wolno szło te 5 komentarzy haha. ale wybaczam Wam. Pewnie przez blokade +18. zmieniłam ją już i mam nadzieje że nie usuną mi teraz bloga XDDD rozdział bezsensu trochę. Sama nie wiedziałam co pisać. Taki tam spontan. Nie chce mi się już pisać zmęczyłam się xdd. 
6 komentarzy = następny. 

rozdział 11 - nie skończyłem skarbie.

UWAGA!
ROZDZIAŁ ZAWIERA SCENY +18
CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
TOBIE ZAJMIE TO MINUTKE A MI SPRAWI TO WIELKĄ RADOŚĆ :)

~Cami
Nie wiem w którym momencie spodnie wraz z bokserkami chłopaka opadły w dół. Zayn nadal trzymał mnie w górze opierając o ścianę. Czułam jak swoją męskością ocierał się o moje czułe miejsce, doprowadzając mnie tym do szaleństwa. Nasze usta cały czas były ze sobą złączone. Pocałunki były bardzo agresywne. Mulat przerwał na chwile pocałunek, patrząc mi w oczy by dać znak ,że chce wejść. Szybko skinęłam głową, i sekundę później czułam go w sobie. Jęknęłam głośno odchylając mimowolnie głowę w tył. Jego ruchy z chwili na chwilę stawały się coraz szybsze i mocniejsze. Zayn głośno oddychał, czasami wydawał z siebie ciche odgłosy zadowolenia. Ta chwila była niesamowita. Chciałam w niej trwać i trwać. Chłopak uniósł mnie lekko ku górze i przeniósł w stronę łóżka, zabójczo się uśmiechając. Myślałam ,że już lepiej być nie może jednak myliłam się. Na łóżku jego ruchy stały się zdecydowanie bardziej mocniejsze niż parę minut temu. 


Odruchowo wbiłam paznokcie w jego plecy na co ten wydał z siebie głośniejszy dźwięk niż zwykle. Czułam ,że nie wytrzymam już zbyt długo i zaraz dojdę. Podejrzewam ,że u Zayna było podobnie bo chłopak maksymalnie przyspieszył. Krzyknęłam jego imię, i chłopak wykonał trzy mocne pchnięcia po czym opadł na mnie jednak nie tak by mnie przygnieść swoim ciężarem. Starałam się jakoś opanować swój oddech jednak nie byłam w stanie. Chłopak minimalnie podniósł się na łokciu by złożyć pocałunek na mojej szyji.
- mówiłem ,że będę grzeczny - wyszeptał, na co się cicho zaśmiałam - ale niestety jeszcze nie skończyłem skarbie. 
Zayn przekręcił nas w ten sposób ,że znajdowałam się na jego kolanach. Bez ostrzeżenia wbił się we mnie a ja głośno zajęczałam łapiąc za jego umięśnione ramiona. Dlaczego nie miała dość? No tak przecież właśnie uprawiam seks z Zaynem Malikiem. Jak można mieć dość? Ruszałam biodrami w górę i w dół, ale najwyraźniej nie robiłam tego w odpowiednim dla niego tępię bo on sam zaczął  poruszać swoimi znacznie silniej niż ja. Po raz kolejny w tym dniu nie chciałam by to się kończyło jednak coś musiało pójść nie tak. A mianowicie drzwi od pokoju się otwarły i usłyszałam tylko " o kurwa przepraszam!" 
__________________________________________

Znów mnie zabijecie no wiem. Rozdział mega krótki i bezsensu ale ej bo ja umieram. Nogi mnie tak cholernie bolą po wczorajszej imprezie... takie tam tańczenie ok. 4-5h na szpilkach.........
w związku z tym ,że jest krótki chce tylko 5 komci ;c
wybaczcie nie mam siły ide spać loffki 

5 komentarzy = nowy rozdział

Rozdział 10 - będę grzeczny.

Rozdział dedykuję Mice haha. Na pewno skojarzysz o co chodzi niżej :D
Jest w rozdziale mały podtekst erotyczny więc ten tego... :D
Czytasz = komentujesz
Tobie zajmie to tylko minutkę ,a mi pisanie tego zajęło o wiele dłużej. Dla Ciebie to tylko głupi komentarz a mi sprawi on wielka radochę ;) 
_____________________________________________________

~Zayn
Nie wiedziałem jak Carmi zareaguje na tą wiadomość, szczerze? Trochę mnie to nie obchodziło. Chciałem jej tutaj, teraz razem ze mną. Powiedziałem Markowi żeby ją tu przywiózł nawet jak będzie się opierać. Skurwiel ze mnie co? Już tak mam. Jak czegoś chce muszę tego mieć. A jej na chwile obecną chciałem najbardziej na świecie. Najzabawniejsze jest ,że praktycznie nic o niej nie wiem. Po ostatnim spotkaniu dowiedziałem się ,że potrafi się sprzeciwiać czyli duży plus dla niej. Nie lubię lasek które zgadzają się ze mną ze wszystkim ,bo tak i już. W związku muszą być kłótnie. Zaraz.. W związku? No tak nie jesteśmy w związku oh Zayn. Kto wie może już wkrótce. Najbardziej podoba mi się to ,że ona mnie nawet nie kojarzy. Nie patrzy na mnie jak większość lasek. Nie jak :to ten Zayn Malik z One Direction tylko jako Zayn Malik jako zwykły chłopak. Po raz pierwszy odkąd jestem z chłopakami w zespole trafiła się dziewczyna która podejrzewam ,że nie wie kim jesteśmy. Nie... Ona na sto procent nie wie. Zbyt normalnie zachowuje się gdy któryś z reszty bandu do niej gada. Co prawda ze mną jest inaczej. Ja sam nie wiem jak ona na mnie patrzy. Co jest w jej oczach. Czasami wydaje mi się ,że mnie pragnie a czasami ,że chce mi przypierdolić. Oj no bywa nie? Nałożyłem na siebie pierwsze lepszy rzeczy i zszedłem na dół. Mam nadzieje ,że dzisiejszego wieczoru na długo w nich nie pozostanę. Udałem się do kuchni i zabrałem się za szukanie jakiegoś lepszego wina. Pewnie lubi słodki i czerwone. Wybrałem Carlo Rosi* i wróciłem na góre ,żeby poprawić łóżko bo chyba wypada. Mam nadzieje ,że jebany Styles nie zrobi mi niespodzianki i nie wróci szybciej do domu. Ponoć ma go nie być do ok 3 w nocy. Oby. Reszta mnie nie obchodzi zresztą ,co ja robię ich też. Usłyszałem jak ktoś puka do drzwi. Szybko wyszedłem z pokoju i ruszyłem do drzwi. To była ona. Wyglądała tak pięknie...


~Cami 
Stałam w drzwiach i patrzyłam na Zayna. Jest cudowny.. Nie byłam przekonana by tu przyjechać i nadal nie jestem, ale ten człowiek tak cholernie na mnie działa ,że nie myślę i po prostu wsiadłam do tego auta i tu przyjechałam. Dobra chyba czas się odezwać.
- hej nie wie..
- ale ja wiem - przerwał mi z uśmieszkiem ilustrując mnie - wejdź.
Zaprosił mnie do środka i poprowadził na góre. Cholera, boję się że to wszystko źle się dziś skończy. Znów przyjdzie tutaj Hazza i tym razem mnie już na pewno zabije. Kurwa gdzie ja mam mózg.. Przystępuje na zachciankę zaręczonego chłopaka! na dodatek nie byle jakiego chłopaka. Nie chce mu pokazać ,że dziwnie się czuję w jego towarzystwie. Przecież tyle czasu na niego czekała. Kilka dni temu był jedynie w moich myślach i snach. A teraz mam okazję być blisko niego. Powinnam to wykorzystać prawda? Usiadłam na brzegu łóżka czekając na to co Zayn teraz zrobi. Czy powie mi po co tu jestem. Właśnie powinnam zapytać. Spojrzałam na chłopak który właśnie nalewał wina do kieliszków. 
- właściwie.. - zaczęłam ,ale mulat posłał mi takie piękne spojrzenie ,że troszku mnie zatkało i spuściłam lekko głowę w dół - właściwie po co mnie do siebie zaprosiłeś? 
- jak to po co skarbie? - zaśmiał się, i podał mi kieliszek z winem - przypnij sobie naszą ostatnią rozmowę u ciebie. 
Położył się na łóżku ,ciągle na mnie patrząc a mnie zatkało. On chyba teraz żartuje prawda? Z naszej ostatniej rozmowy wynikło ,że jest na mnie krótko mówiąc napalony. Okej, seks jest dla ludzi nie mam nic przeciwko ,ale że z nim? Teraz? Słucham? Moje rozmyślanie przerwało mi chrząknięcie Zayna. Spojrzałam na niego a on ręką poklepał miejsce obok zachęcając mnie bym się położyła. Przełknęłam delikatnie ślinę, ale ten chyba zauważył moje lekkie zmieszanie. 
- no dalej kochanie, nie musisz się bać 
uśmiechnął się przekonująco ,a ja powoli przesunęłam się na miejsce obok niego i ułożyłam się w pozycji pół siedzącej przykładając kieliszek do ust by się napić jednak Zayn wyciągnął mi go z ręki i położył na stoliku obok, a następnie ułożył dłonie po obu stronach mojej głowy podpierając się na nich. Nachylił się do mojego ucha lekko przygryzając jego płatek. 
będę grzeczny - wymruczał - obiecuje. - Znów przygryzł moje ucho tym razem odrobinkę mocniej na co mocno zaciągnęłam się powietrzem. A raczej jego perfumami. Zayn zaczął muskać swoimi wspaniałymi ustami moje kości policzkowe kierując się do ust. Odruchowo delikatnie dotknęłam dłonią jego przepięknej lini szczęki. Zayn powoli naparł na moje usta na co ja mimowolnie je otworzyłam. Przygryzłam lekko jego dolną wargę na co ten się uśmiechnął. Przesunęłam dłoń na jego kark i pieszczotliwie zaczęłam go gładzić. Malik nie przerywając pocałunku przejechał swoją dłonią po mojej talii na co lekko wzdrygnęłam. Mimo ,że nie powinno strasznie mi się to wszystko podobało. Nie chciałam ,żeby się kończyło. Chciałam jego jak najwięcej, nawet jeżeli nie powinniśmy. Pragnęłam go.W każdym znaczeniu tego słowa. Przejechałam palcami wzdłuż jego umięśnionych pleców. Nasz pocałunek z sekundy na sekundy stawał się coraz bardziej namiętny. 


Zayna dłonie błądziły po całym moim ciele. Nie mogłam już dłużej wytrzymać. Złapałam za końce jego koszulki i skierowałam ją do góry. Chłopak posłusznie uniósł ręce w górę by nie utrudniać mi ściągnięcia jej i odrazu wrócił do pocałunku. Nie czekał zbyt długo z moją górną częścią ubrania. Szybko ją ze mnie zerwał i przerywając pocałunek zaczął przejeżdżać ustami po mojej szyji delikatnie się w nią wsysając. Schodził coraz niżej z pocałunkami które stawały się oraz agresywniejsze. Jeździłam ręką po jego plecach a drugą wplatałam w jego idealnie ułożone włosy. Zayn po chwili wrócił do moich ust, jednak jego dłonie wylądowały na moich biodrach i w jednej sekundzie znaleźliśmy się w pozycji siedzącej, jednakże tym razem ja nad nim górowałam siedząc na nim okrakiem. Szatyn zabrał się za odpinanie moich spodni. Nawet nie wiem kiedy na chwile postawił mnie na nogi żeby je całkowicie ze mnie zdjąć i z powrotem usadzić na swoich kolanach. Dłonie pokierowałam w stronę jego rozporka ,ale udało mi się go jedynie rozpiąć bo ten poniósł mnie i skierował nas w stronę ściany o którą mnie oparł. 



____________________
hyhyhyhyhyhyhyhyhy, wiem że mnie zabijecie. Wiem no trudno ,ale musiałam skończyć tutaj haha. Przepraszam. Piszę ten rozdział już dość długo i już mi się klawiatura mieni :o Wiem wie. rozdział powinien być o wiele wcześniej, ale no cóż. Weekend był zbyt że tak powiem zwariowany by go odstąpić na pisanie rozdziału. Mika if you know what I mean XDD nie chce mi się tutaj zbytnio rozpisywać ups. Albo znów mi się wydaje albo rozdział jest dłuższy niż zwykle. No na bank mi się wydaje. Nie wiem czemu zawsze myślę ,że jest długi a nie jest XD dobra już starczy mojego pierdolenie :d pozdrowienia dla czytających <3
7 komentarzy = następny rozdział. 

rozdział 9 - zbieg okoliczności prawda kotku?

Czytasz = komentujesz
Tobie zajmie to tylko minutkę ,a mi pisanie tego zajęło o wiele dłużej. Dla Ciebie to tylko głupi komentarz a mi sprawi on wielka radochę ;) 

_____________________________________________________
~Cami 
Nie wiem czy podobało mi się to co mi powiedział czy nie. Okej, o czym ja w ogóle mówię. Oczywiście że mi się to podobało i to jeszcze jak ,ale nie wiem czy to wszystko idzie w dobrym kierunku. Harry mnie już nie lubi i mam u niego opinie taniej kurwy, Zaynowi o coś chodzi i bardzo mnie to dziwi. Takie rzeczy nie są normalne. Jak po jednym spotkaniu Zayn Malik który zawsze był w moich snach oraz marzeniach, może się mną interesować?! Wydaje mi się ,że nawet wiem dlaczego. Przecież myśli ,że jestem jedyną dziewczyną która nie mdleje na jego widok, nie płacze i nie krzyczy. Szkoda ,że za każdym razem gdy go widzę mam ochotę to zrobić. Zresztą nie tylko na jego widok. Na każdego z nich. Kto by pomyślał ,że to może przytrafić się akurat mi? Zwykłej zwyczajnej mi. Szczerze nie spodziewałam się ,że Harry taki jest. No trochę skurwysyn mam racje? Jakby nie patrzyć trochę racji to on też ma ,ale przecież to Zayna życie. On decyduje co będzie w nim robił tak? Nie ważne, sama nie domyśle się prawdy jeżeli będzie okazja zapytam Zayna o co tak właściwie chodzi. Jest dopiero 17. Co ja mam ze sobą zrobić. Nie mogę przestać myśleć o tym wszystkim. Złapałam za telefon no i szok. miliard powiadomień z Twittera! Co jest do cholery?! 

" dzięki za kanapki, umarłbym z głodu gdyby nie Ty! x"

Niall.. po co Ty to zrobiłeś. nie nie nie! Nie potrzebuje tego. Kolejny problem za jakie grzechy.. Mam dosyć dzisiejszego dnia. Wyłączyłam telefon i skierowałam się do łazienki by wziąć gorącą kąpiel. Potrzebuje snu. 

* następny dzień *

Krzyk. Pisk. Moje imię sto razy. Zajebista pobudka...
- Carmen! Wstawaj szybko! - piszczała Becky nad moim uchem. Dlaczego bóg pokarcił mnie młodszą siostrą? - no obudź się raz raz!
- kurwa pali się? - otworzyłam pomału oczy i spojrzałam na nią- czego? 
- Czego?! - wydarła się i wskoczyła na moje łózko - Niall Horan oznaczył cię w poście kretynko! Co to ma znaczyć?1 jakie kanapki?! 
ehh, młoda jest zakochana w Niallu więc prawie ryczała mówiąc to wszystko. Mam przejebane..
- jak nie zamkniesz tej japki to się niczego nie dowiesz.. - powiedziałam podnosząc sie na łokciach ,żeby napić się wody. Becky usiadła po turecku, wzięła trzy głębokie wdechy i przytaknęła że mogę mówić. 
- obiecaj ,że się zamkniesz i zostawisz to wszystko dla siebie. Tylko ja i ty o tym wiemy rozumiesz?- gestem ręki pokazała ,że będzie trzymać buzie na kłódkę -a więc, przez zupełny przypadek poznałam chłopców na mieście i....
-aaaaa!!!! - wiedziałam...
- miałaś się zamknąć!
- jak ma się zamknąć skoro mówisz mi takie rzeczy?! - pisnęła.
- okej - westchnęłam - więc nic więcej ci..
- mów mów obiecuje już się zamknę - mówiła przejęta. 
- dobra no to przed wczoraj powiedziałam mamie ,że idę na imprezę z Courtney i Joe nie? Byłam u One Direction. -Becky zacisnęła mocno powieki i zakryła usta rękoma ,żeby nie pisknąc na cały dom- no i zostałam tam na noc, bo miałam mały wypadek..potem mnie odwieźli do domu i Niall był głodny i dlatego ten post.
No tak nie powiedziałam jej jak było na prawdę, ale na razie tyle jej wystarczy. Nie mogę powiedzieć wszystkiego bo mimo ,że to moja siostra to ma dopiero niecałe 13 lat i nie wiem co jej do tej głowy wpadnie. Już rzucała mi się po całym łóżku z podekscytowania jej...
- jak możesz tak spokojnie o nich mówić?! Zobacz na swój pokój?! - wskazała na plakaty - przeciez Ty ich cholera kochasz! 
-tak al..
- załatwisz mi follow od Niall'a? - przerwała mi pytaniem - błagam! będę ci sprzątać pokój do konca życia.
zaśmiałam się.
- kusząca propozycja, ale.. - wzięłam oddech - nie mogę. - odrazu posmutniała. - oni nie wiedzą ,że jestem directioner.
- że c..co? - zrobiła na mnie wielkie oczy - naprawdę nie krzyczałaś na ich widok?! jak?!
- właśnie - zaśmiałam się - sama nie wiem jak, uwierz ciężko było ale podołałam. 
Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez ok. godzinę. Wytłumaczyłam jej że wrazie gdyby oni pojawili się tutaj jeszcze kiedyś musi zachować spokój. Jeżeli chce ich poznać i mieć z nimi być może jakiś kontakt nie może pokazać ,że jesteśmy w nich "zakochane"
***
Po nałożeniu makijażu i ubraniu się wzięłam telefon z szafki nocnej i zeszłam na dół zrobić sobie coś do jedzenia. Postawiłam na tosty. Becky też oczywiście zawsze chętna do jedzenia. Pasowała by do Niall'a gdyby nie była taka młoda. Usiadłyśmy obie przy wyspie kuchennej i rozległ się dźwięk sms'a. 

" Jestem sam w domku i właśnie pomyślałem o Tobie. Cóż za zbieg okoliczności prawda kotku? Za 10 minut ktoś po Ciebie będzie Z. x

Popatrzyłam na Becky wielkimi oczami. O nie..



______________________________________
ejejjejeje! coś za szybko dodaje ten rozdział nie? haha jest jakiś długi albo mi się wydaje. Tak wydaje mi się :d w związku z tym ,że odkryłam iż na pc piszę się o wiele lepiej ,jak się postaracie rozdziały będą codziennie. potrzebuje kogoś kto zrobi mi jakiś fajny szablon! HELP HELP HELP MAH!  Odkryłam ,że moja bohaterka ( Johanna Herrstedt ) ma ciekawe gify więc będą się często pojawiać w notkach. Proszę Was po raz kolejny JEŻELI MOŻECIE POLEĆCIE KOMUŚ MOJE OPOWIADANIE. Im was więcej tym lepiej i dla mnie i dla Was. Szybciej rozdziały hyhy. No i nadal proszę byście się podpisywali oraz nie dodajcie komentarzy minuta po minucie i to na dodatek z anonima bo wiem,że to ta sama osoba :) jaka długa notka uhuh. pewnie i tak tego nie czytacie. Coś tam jeszcze mam Wam do napisania ale zapomniałam :d ciekawe co Zayn knuje.......... XDD czekam na komentarze kicie <3 
6 komentarzy = następny 
pamiętajcie to motywuje