~ Zayn
Nie wierzyłem w to co widze. Kurwa ona to naprawde robi. Okalecza się. Mialem chęć na nia krzyczeć ale nie bylo na to czasu. Musze jej pomoc. Wyrwałem jej to gowno z ręki i zacząłem.
- tak ci sie to podoba? - wysyczalem - sprawia ci to pierdolona przyjemność?!
Nawet na mnie nie patrzyła tylko płakała i próbowała ukryć twarz w dłoniach. Złapałem ja za podbródek, zmuszając by na mnie popatrzyła
- odpowiedz mi! - krzyknąłem
- tak do cholery! - odkrzyknela łamiącym sie głosem - nawet nie wiesz jaka ogromna przyjemność mi to sprawia!
- tak? - przyłożyłem żyletkę do swojej ręki - to zobaczymy jak to jest
Nie czekając ani chwili dłużej naciąłem sobie skore. Nie spuściłem z niej wzroku ani na sekundę. Dziewczyna rozpłakała sie jeszcze bardziej, i drżącymi rękoma próbowała zabrać mi żyletkę. Ale ja kontynuowałem.
- przestań kurwa! - wykrzyczała w moja stronę
- a Ty przestaniesz? - zapytałem spokojnie. Nie rozumiem jak to kurestwo moze dawać jakakolwiek przyjemność. Zajebiscie bolało ale nie mogłem jej tego pokazać - odpowiedz Carmen.
- Zayn zrozum.. - zaczęła - to nie jest takie proste jak myślisz
- oh czyżby? - sięgnąłem szybko po jej rękę i przyłożyłem żyletkę do jej świeżej rany - pomogę Ci z tym skończyć, mozesz mnie za to znienawidzić ale przykro mi to jedyne wyjście
Bez żadnego ostrzeżenia, przejechałem tym gownem bo jej ranie. Dziewczyna jęknęła, lecz nie wyczułem w tym przyjemności ale ból. Czułem sie okropnie robiąc to, ale to jedyny sposób. Poruszałem żyletka, patrząc na to jak cierpi. Kiedy stwierdziłem ze ma dość, przestałem i czekałem co sie teraz stanie. O dziwo nie dostałem w twarz. Cami pomału przesunęła sie w moja stronę, wtykając sie we mnie. Nadale płakała. Przytuliłem ja mocno, całując w glowe. Jej ręce tak samo jak i moje były w całe w krwi. Boze błagam oby to pomogło..
-spójrz na mnie Carmen - powiedziałem. Dziewczyna pomału podniosła wzrok - prosze Cie skarbie. Skończ z tym. To w niczym nie pomoże. Jestem pewny ze o wiele lepiej byłoby z kimś porozmawiać niz odpierdalac takie rzeczy.
- ale..
- nie. - przerwałem jej - żadnych ale. Pamiętaj ze od dnia dzisiejszego, jezeli zrobisz sobie chociaz malutkie nacięcie, ja zrobie sobie osiem razy większe.
Spuściła wzrok ,mocniej sie we mnie wtulajac. Po chwili usłyszałem tylko ciche ' dobrze '. Pocałowałem ja w policzek i wstałem by znaleźć jakies husteczki. Dopiero teraz zobaczyłem dokladnie pokój Cami. Czy byłem zdziwiony? Hah kurwa.. I to jak. Spojrzałem na nia pytająca, nie musiałem dlugo czekac na odpowiedz.
- Zayn zanim sie wkurzysz daj mi to wytłumaczyć - w jej głosie bylo słychać zdenerwowanie.
No to bedzie ciekawie..
-------------------
Nie wiem czy ktos jeszcze czyta.
Oczywiście ja jeszcze czytam i bardzo czekałam na dalszy ciąg :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam // Anka