- hej Cami! Już myśleliśmy że się nie pojawisz.
- jakbym śmiała - zaśmiał się poczym gestem ręki zaprosił do środka. Nie mam nawet słów jak niesamowicie dobrze było wnętrze ich domu. Zastanawialam sie czy aby się w nim dziś nie zgubie. Louis poprowadził mnie na taras ogrodowy gdzie odbywała sie impreza. Widać już dawno sie rozkręcila. Jedni siedzieli w basenie. Drudzy leżeli pijani na trawie śmiejąc sie z niczego. Inni dalej wlewali w siebie alkohol. Muzyka grała głośno.
-bu! - ktoś krzyknął za mną kujac mnie palcem w plecy aż lekko podskonczylam.
-jezu...
-no wiesz różnie mnie nazywają ale jezu jeszcze nie słyszałem bóg to rozu...
-zamknij się Harry juz pieprzysz jej głupoty a dopiero co weszła - przerwał Harremu Zayn, na co się zaśmiałam. Harry zrobił głupią mine do Zayna po czym dotykając mojego ramienia przeprosił mnie na chwile.
Z- jak Ci się podoba impreza? - o jezu niech on do mnie nie gada
- dopiero weszłam ale na pierwszy rzut oka jest ok.
-uuu tylko ok no cóż musimy się bardziej postarać - zaśmiał się
- drinka?
- w sumie czemu nie.
Poszliśmy na dużą cztero osobową huśtawke. Podał mi drinka i zaczęliśmy rozmawiać. Tak bardzo nie chciałam wypalić czegoś głupiego pokazując jak bardzo uwielbiam jego jak i resztę zespołu. W prawdzie ciężko było mi na niego nawet patrzeć gdy rozmawialiśmy. Miałam ochotę zacząć krzyczeć, skakać i rzucić się mu na szyję i powiedzieć jak bardzo za nim szaleje.
-palisz? - przerwał mi rozmyślanie.
-taak.. - lekko zawahałam się odpowiadając.
-chodź. -powiedział z uśmiechem.
-dokąd?
-zapalić.
-nie możemy tutaj?
-mam swoje miejsce. -po czy gestem ręki pokazał bym za nim poszła.
***
Weszliśmy do jakiegoś pokoju. Podejrzewam że był to nawet jego pokój. Był urządzony w ciemnych wręcz czarnych barwach z lekkimi dodatkami białego. Otworzył wielkie drzwi prowadzące na dość duży taras.
- Zayn na jedno by wyszło gdybyśmy zapalili na dole z wszystkimi. - zaśmiałam się
- czyżby? - na co pociągając za jakiś sznurek nie wiadomo skąd pojawiła sie drabina.
-panie przodem.
-ale.. że co?
-haha noo dalej wchodź będę za Tobą.
-al.. - nie, nie zabiorę Ci drabiny jak już będziesz na górze.
- haha nie miałam tego na myśli wariacie.
-to nie zadawaj już pytań tylko wchodź.
Nie zastanawiając się dłużej ułożyłam stopę na pierwszym szczeblu drabiny i nagle ocknelam się że mam na sobie krótką sukienkę a Zayn mial być tuż za mna....
-idziesz pierwszy.
- o jezu idz marudo.
-nie nie nie Zayn zobacz na moją sukienkę.
-hmm fakt bardzo ładnie w niej wyglądasz ale jaki to ma związek z wchodzeniem po drabinie? -mówiąc to obejrzał mnie dokładnie lecąc wzrokiem od góry do dołu , przez co sprawił że sie zarumienilam.
-po prostu idź pierwszy
-no dobrze. Zaczął wspinać sie do góry a ja zaraz za nim. Podał mi rękę gdy byłam juz na samej górze opuszczając ostatni szczebel.
- a więc to jest moje miejsce w ktorym uwielbiam siedzieć wieczorami. -prawda była taka że bylismy na dachu budynku. Jednak znajdował się tam dziwny obiekt. Wyglądało to jak pół kole. Zayn pokierował się w tego kierunku, po czym nachylajac się złapał za coś podnosząc jedną połowę do gory. Moim oczom ukazała wbudowana kanapa oczywiście na kształt półkola z mnustwem kolorowych poduszek.
-jeju jakie to.. ładne
- haha a co w tym ładnego zwykła kanapa tylko z zabezpieczeniem przed deszczem.
-tak ale wygląda bardzo fajnie
-usiądź. -usiadłam, a Zayn usiadł obok mnie. Bardzo obok. Za bardzo. Sięgnęlam do torebki po papierosy. Poczestowalam Zayna.
- w sumie mam swoje ale takich jeszcze nie palilem.
- bo to Polskie.
- czemu akurat polskie?
- bo jestem Polka i już do nich przywyklam.
Zayn zrobił na mnie duże oczy, lekko się zmieszalam.
-jesteś Polką?
- nooo tak, coś w tym złego?
-wręcz przeciwnie- Powiedzial to z zadziornym uśmiechem. Nie wiedziałam do końca o co mu z tyn chodziło, ale nie rozgrzebywalam tego. Włożyłam papierosa do buzi i odpaliłam. Zayn zrobił to samo. Palilismy przez chwile w ciszy. Kątem oka widziałam jak Zayn mnie obserwuje. O czym on kurwa myśli gdy tak patrzy?
- co? - popatrzyłam na niego. A raczej w jego oczy. Czy one muszą być tak wspaniałe?
- nic -odpowiedział obojętnie po czym sposcilam z niego wzrok kierując go przed siebie. Czulam ze wciąż na mnie patrzy.
- ej, jeżeli mam cos na twa... - zamknął moje usta pocałunkiem. Co się dzieje? Co on wyprawia? Powinnam się odsunąć? Jego usta byly takie miękkie. Muskal mnie swoimi wargami, a ja mimowolnie odwzajemnialam jego ruchy. Przygryzl lekko moją warge, po czym oplutl swoje dłonie wokół moich bioder i jednym ruchem przyciągnął mnie na siebie.
------------------------------
Jeeej, jednak ktoś to czyta.
Czekam na komentarze i nie wiem dlaczego tak dziwnie się dodaja.
Szczęśliwego Nowego Roku życzę :*
Nie widzę tutaj zakładki "spam", więc napiszę pod notką. Przepraszam, jeśli Cię to zdenerwuje.
OdpowiedzUsuńChciałam Cię zaprosić na fan fiction o Zayn'ie. Miło by było poznać Twoją szczerą opinię. Na razie jest tylko prolog i bohaterowie. Chcę się dowiedzieć czy jest sens to ciągnąć, więc jeśli miałabyś ochotę i czas to zapraszam. Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam :)
http://acceptance-fanfiction.blogspot.com/
a no więc .....KOCHAM TEGO BLOGA <3
OdpowiedzUsuńPisz dalej <3
Błagam <3
Niech będzie +18
Lool....ja mam 14 :P
Ale pisz <3
Haha oczywiście , ze będzie +18 prawdopodobnie już w następnym rozdziale : *
UsuńKiedy następny rozdział ? ♥
OdpowiedzUsuńZa parę dni:*
UsuńZajebiste *-*
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie napisane. Jestem pod wrażeniem i pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń