Rozdział 2 - zaproszenie.

Poszliśmy do malej kawiarenki NERO. Oczywiście wiedziałam dlaczego udaliśmy się akurat do niej. Nie przychodziło tam zbyt wielu ludzi a i tak kawa była pyszna. Usiedliśmy przy stoliku. 
- powiedz mi szybko ile kosztował sweter oddam ci pieniądze.  
-daj spokój Niall obędzie się, i tak za nim nie przepadałam - uśmiechnęłam się do blondyna który uraczył mnie tym samym. Nie siedzieliśmy w NERO zbyt długo. Jednak ten czas bul wspaniały . zupełnie zapomniałam o wszystkim innym. Czułam kilka razy wibracje telefonu , ale ignorowałam go. Jednak to nie jedyna rzecz którą czułam. Czułam na sobie ciągle wzrok. Wzrok Malika. Patrzył na mnie tak tajemniczo. W prawdzie nie wiedziałam co dokładnie siedziało w jego oczach. Było to cos naprawdę dziwnego.  
- no dobra komu w drogę temu kopa, obowiązki wzywają. Kochana Cami uraczysz nas swoim Twitterem lub numerem? -moje rozmyślanie przerwał Louis. Czy on powiedział Twitterem? Zaraz, zaraz.. numerem? 
- ymmm no oczywiście mogę podać i jedno i drugie - zaśmialiśmy się wszyscy. Po podaniu tych dwóch małych rzeczy znaczących dla mnie miliony, nadszedł czas pożegnania. Najpierw przytulił mnie Niall wciąż przepraszając za to co zrobił, następny był Louis dziękujący za kawę, Liam, Harry i Zayn. Przytulił mnie szybko ale silnie. Nie potrafię powiedzieć dokładnie co to było. Popatrzył mi w oczy.. jezu te jego oczy były tak niesamowite a ja właśnie mogłam w nie przez chwile popatrzeć, to było najwspanialsze uczucie jakie dotąd doznała. 
- do zobaczenia Cami - powiedział mulat z uśmiechem, odchodząc. Reszta pomachala mi i zniknęli mi z pola widzenia. Stałam jeszcze chwile nieruchomo zastanawiając się co właściwie się stało? 
***
Budząc się następnego dnia nie do końca byłam pewna czy wczorajsze zdarzenia były prawdziwe. "byłaś na kawie z ludźmi których tak uwielbiasz. jeszcze kilka godzin przed tym marzyłaś o tym by ich poznać. i stało się.. zachowałam spokój? boże jak to możliwe! poprosili o twój numer i o Twittera. chyba zrobiłam na nich dobre wrażenie. nie nie nie... to nie możne być prawda. I jeszcze Malik. Moje marzenie.." - myślałam patrząc w sufit. może mi się poszczęściło? eh. to tylko przygoda. nie chciałam nastawiać na nic więcej. no nic. to najwspanialsze kilka godzin w moim życiu. wstałam, obrałam dość luźna krótka różowa bluzkę na ramiączkach, krótkie spodenki i zastanawiałam się co robić dziś. jest niedziela. cholera! zapomniałam zupełnie o Courtney wczoraj. Pomyślałam ze muszę się z nią jak najszybciej zobaczyć. opowiedzieć jej o wszystkim. ale.. pewnie weźmie mnie za wariatkę. nie mam dowodów na to ze naprawdę ich spotkałam! moje myśli przerwało dzwonienie telefonu 
-yo Cami, szykuj się tata pożyczył mi auto pojedźmy gdzieś. wpadniemy po Cou - to był mój przyjaciel Joe. 
- dopiero wstałam.. 
- nie marudź! ruszaj się za 20 minut będę- nawet nie zdążyłam się sprzeciwić bo się rozłączył. no trudno nie miałam wyjścia. musiałam gdzieś wyjść by przestać o wszystkim myśleć. Czekałam pod domem na Joe'go gdy mój telefon zaczął wibrować "hej Cami, tutaj Lou. Mam nadzieje że wszystko okej i wybaczyłaś Niall'owi wczorajszy wygłup. Organizujemy z chłopakami małą domówkę dziś wieczorem. Może miałabyś ochotę wpaść? nie martw się o transport ktoś od nas po Ciebie wpadnie! czekam na odpowiedź xoxo" Przeczytałam tą wiadomość jeszcze kilka razy. Może nawet kilkadziesiąt.. A jednak to nie zwykła przygoda która już się skończyła. " Oczywiście, że wpadnę x ' bezmyślnie wysłałam wiadomość. nienienie! co ty robisz dziewczyno! nawet nie przemyślałam nic. Ale.. w sumie nad czym tu myśleć? Joe podjechał po dom 
-Przepraszam ze sie spóźniłem co tam u Ciebie? Cou powiedziała że nie chce z Tobą gadać haha pokłóciłyście się o to kto lepiej wygląda czy jak? - rozbawiony Joe. 
- nie.. wystawiłam ją wczoraj.. miałam dużo na głowie.. potem yy.. uciekł mi autobus a gdy dotarłam na miejsce już na mnie nie czekała. 
- baby.. - uderzyłam go w ramie ten się zaśmiał. Nie powiem mu dlaczego tak naprawdę ją wystawiłam. Może lepiej jak zaranie zachowam to w tajemnicy? 
-ej coś jest nie tak. jesteś jakaś rozkojarzona 
- nie nie. wszystko ok źle się trochę czuje. Wiesz przepraszam ale ten wypad nie był najlepszym pomysłem, odwieź mnie do domu proszę. - i tak tez zrobił. Wpadłam do swojego pokoju. Zaczęłam wyrzucać wszystkie ciuchy z szafy. W co ja się mam ubrać? w miedzy czasie Lou poprosił mnie o adres zamieszkania. Mam zrezygnować? może jeszcze to odwołam.. nie. nie możesz. bądź w końcu szczęśliwa. znalazłam odpowiednie ciuchy. Postawiłam na małą czarną. Może będzie zbyt wyzywająco? Wzięłam się za dość ciemny makijaż i zakręciłam lekko moje długie czarne włosy. Do pokoju weszła mama 
- wybierasz się gdzieś dziś wieczorem? 
- tak mamo, potem Ci wszystko powiem proszę Cie muszę się teraz wyszykować
- okej, a z kim wychodzisz?
- yy z Joe i Courtney. Będą jeszcze inni znajomi. - moja mama nie miała nic przeciwko gdy wychodziłam wieczorami. ufała mi , wiedziała ze nie zrobię nic głupiego. Ale jej tez jeszcze nie mogłam powiedzieć prawdy..

Nadeszła godzina 19. Odstrojona wyszłam z domu, powiedziałam rodziców ze nie wiem o której wrócę niech się nie martwią. Czekałam może z 10 minut i podjechał po mnie dość duży czarny samochód. Okno się otworzyło 

-Ty jesteś Carmen? - zapytał "duży" facet w czarnych okularach. Skojarzył mi się on z jakimś filmem.
-em.. tak - odparłam niepewnie.
-wsiadaj chłopcy mnie po Ciebie wysłali - nie zastanawiając się długo wsiadłam do tyłu samochodu. Wyobrażałam sobie co tam będzie. Byłam zdenerwowana ale również strasznie podekscytowana. Po 15 minutach byliśmy na miejscu..




-------------------------------

Kilka słów od autorki:
no i mamy kolejny rozdział - jak Wam się podoba? :)
nie wiem co się stało z rozdziałem 1, a raczej komentarzami. 
nikt nie mógł skomentować. mam nadzieje że w tym będzie normalnie.
czekam na Wasze komentarze :)

3 komentarze:

  1. Zapowiada sie całkiem obiecująco ♥♥ kiedy nn ?

    OdpowiedzUsuń
  2. DOPIERO ODKRYŁAM TWOJEGO BLOGA. CZEKAM NA ROZWÓJ WYDARZEŃ. MYŚLĘ, ŻE FAJNIE SIĘ ZAPOWIADA. SZYBKO PISZ NASTĘPNY :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz jakoś dziwne te komentarze....ale ok :D
    Ten blog zaczyna się bosko!!! <3
    Mam nadzieję na szybki następny rozdział i aby był dłuższy <3
    Pisz Pisz Pisz :*

    OdpowiedzUsuń